Dziennik Gazeta Prawana logo

Przetarg wygrywa ten, kto da większą łapówkę

26 lutego 2014, 09:35
Ten tekst przeczytasz w 3 minuty
Plik banknotów stuzłotowych
Plik banknotów stuzłotowych/Shutterstock
Śledztwa w sprawie ustawiania wyników zamówień publicznych, zarzuty o ich utrudnianie, zatrzymania podejrzanych o korupcję – ubiegły rok był pod tym względem rekordowy.

Dwie zeszłoroczne afery przetargowe przykryły swoją wielkością i – nie bójmy się tego słowa – rozmachem każdą wcześniejszą. Mowa o tej drogowej (zmowa wykonawców autostrad) i informatycznej (korupcja przy budowie systemów w MSW i KGP). Doprowadziły one do zatrzymania kilkunastu urzędników i przedsiębiorców, a także wstrzymania wypłaty dotacji unijnych.

Lecz to tylko wierzchołek góry lodowej. Pod nim kryje się mnóstwo innych, mniejszego kalibru nieprawidłowości przy zamówieniach publicznych. W ubiegłym roku w zasadzie nie było tygodnia bez zatrzymań, stawiania zarzutów korupcyjnych, skarg do prokuratury na ustawianie przetargów czy orzeczeń Krajowej Izby Odwoławczej o ich organizowaniu niezgodnie z prawem. Świadczą o tym choćby statystyki policji.

Jak wynika z danych KGP, w całym 2013 r. stwierdzono aż 65 przypadków złamania art. 305 kodeksu karnego penalizującego udaremnienie przetargu. Mowa w tym wypadku zarówno o takim działaniu, które prowadzi do celowego unieważnienia przetargu i/lub jego utrudnienia, jak i o zmowie przetargowej. Wszczętych postępowań z art. 305 było jeszcze więcej – aż 145. W jednej i drugiej kategorii możemy mówić o niechlubnych rekordach – w poprzednich latach stwierdzonych przestępstw było kilka, góra kilkanaście, a wszczynanych postępowań średnio 40–50.

– przyznaje Tomasz Czajkowski, który był prezesem Urzędu Zamówień Publicznych w latach 2001–2008. – – wyjaśnia Czajkowski.

Identycznie rosnącą liczbę przestępstw przetargowych tłumaczą policjanci.

– S – mówi nam policjant wyspecjalizowany w przestępstwach gospodarczych.

Zatem większa liczba wykrytych nieprawidłowości ma wynikać z większej skuteczności policji. Ale to jedna strona medalu. Druga – to że w polskich realiach przetargi są obarczone wysokim ryzykiem wystąpienia nieprawidłowości. Takie wnioski płyną choćby z opublikowanego pod koniec 2013 r. raportu biura śledczego OLAF, opracowanego na zlecenie Komisji Europejskiej. Według OLAF korupcja może dotyczyć nawet 23 proc. przetargów publicznych w naszym kraju. Równie źle jest pod tym względem tylko w Rumunii i Hiszpanii.

– przekonuje dr Włodzimierz Dzierżanowski, były wiceprezes Urzędu Zamówień Publicznych, obecnie prezes Grupy Doradczej Sienna.

Tłumaczy, że chodzi choćby o te przetargi, które budzą zainteresowanie śledczych w efekcie skarg i donosów przedsiębiorców, którzy nie zdobyli danego kontraktu.

– podsumowuje Czajkowski.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło Dziennik Gazeta Prawna
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj