Według danych Ministerstwa Finansów w pierwszym półroczu celnicy ujawnili ok. 10 tys. litrów kontrabandy. W tym samym okresie ubiegłego roku było to 7 tys. litrów. Nagły wzrost przemytu alkoholu resort wiąże jednak ze... wzmożonym ruchem turystycznym.
–– tłumaczy biuro prasowe ministerstwa.
Zupełnie inne zdanie na ten temat ma branża spirytusowa. Według Leszka Wiwały, prezesa Związku Pracodawców Polskiego Przemysłu Spirytusowego, dane Służby Celnej wyraźnie dowodzą, że przemytnicy mają więcej chętnych klientów. – tłumaczy Wiwała.
Rzeczywiście, ministerstwo podniosło stawki z początkiem roku. W dodatku jak dotąd nie przekłada się to na zwiększenie wpływów z akcyzy spirytusowej. Po siedmiu miesiącach wyniosły one niespełna 3,6 mld zł. W tym samym okresie ubiegłego roku było to prawie 3,7 mld zł – co może sugerować spadek legalnej sprzedaży. Tym bardziej że równolegle maleje legalna produkcja wódki.
Według danych GUS przez pierwsze siedem miesięcy tego roku polmosy wytworzyły o jedną piątą mniej alkoholu niż rok wcześniej. O ile jeszcze słabe wyniki za pierwszy kwartał br. można było tłumaczyć pełnymi magazynami wódki wyprodukowanej w pośpiechu pod koniec ubiegłego roku (producenci i sprzedawcy chcieli zdążyć przed zapowiedzianą podwyżką akcyzy), o tyle trudno tym uzasadniać mniejszą produkcję np. w maju i czerwcu.
Grzegorz Ślak, prezes firmy Akwawit-Polmos, sugeruje, że legalni producenci tracą kosztem wzrostu szarej strefy. –– ocenia Ślak.
Podkreśla, że to skutek podwyżki akcyzy, która zwiększyła zapotrzebowanie na tańsze trunki, a więc z nielegalnego źródła. –uważa prezes Akwawit-Polmos.
Dla Mirosława Gronickiego, byłego ministra finansów, sprawa jest jasna – Ministerstwo Finansów przeszarżowało ze skalą podwyżki podatku.
– podsumowuje. I przypomina, że na początku poprzedniej dekady resort dokonał drastycznej podwyżki akcyzy na wyroby spirytusowe, po czym – rok lub dwa później – zmniejszył stawkę.
– kwituje Gronicki.