– W bieżącym roku zakłada się zwiększenie stanów osobowych kadry zawodowej do poziomu 101,5 tys. żołnierzy – jeszcze w kwietniu zapowiadało Ministerstwo Obrony Narodowej. Na koniec marca w polskiej armii służyło 95,5 tys. żołnierzy. W kolejnych miesiącach ta liczba miała się więc zwiększyć o 6 tys. – o niecałe 700 osób miesięcznie. Założenie możliwe do zrealizowania. Jednak według oficjalnych informacji na koniec sierpnia zawodowych żołnierzy w Wojsku Polskim służyło 96,26 tys. Oznacza to, że teraz by spełnić zapowiedzi, do końca roku co miesiąc powinno przybywać już prawie 1,5 tys. żołnierzy. Też nie jest to niemożliwe, ale biorąc pod uwagę tempo dotychczasowej rotacji, wymagałoby dużego wysiłku organizacyjnego. Od 2013 r. stan liczbowy armii na koniec wakacji jest mniej więcej stały i oscyluje wokół 96 tys. żołnierzy zawodowych.
Nie oznacza to, że nie ma zmian: spada liczba oficerów, a rośnie szeregowych. Tych pierwszych rok temu było ponad 19,6 tys., teraz jest ich nieco mniej niż 19 tys. – – komentuje gen. Waldemar Skrzypczak, były dowódca wojsk lądowych i wiceminister obrony. –
W ciągu trzech miesięcy możliwe jest co najwyżej nabranie mięsa armatniego, a nie specjalistów. By ich wyszkolić, trzeba co najmniej 12 miesięcy – tłumaczy doświadczony wojskowy.
Lepiej idzie powiększanie Narodowych Sił Rezerwowych. Mają one być uzupełnieniem dla żołnierzy zawodowych, na razie stały się swego rodzaju przedsionkiem armii zawodowej. Wielu żołnierzy po NSR zostaje żołnierzami zawodowymi. I o ile przez lata ich liczba wahała się wokół 10 tys., o tyle na koniec sierpnia było ich 13,4 tys. – – ocenia gen. Stanisław Koziej, były szef Biura Bezpieczeństwa Narodowego. – – dodaje oficer.
W tym, że armia się nie powiększa, nie byłoby nic dziwnego, gdyby nie kilkukrotne zapowiedzi ministra obrony Antoniego Macierewicza, który deklarował, że zmierzamy do tego, by za kilka lat nasze wojska liczyły 150 tys. wojskowych. Oprócz zwiększenia liczby żołnierzy zawodowych do końca roku miały powstać trzy brygady Obrony Terytorialnej liczące ok. 5 tys. żołnierzy. Na razie, mimo że minister powołał dowódcę OT, nie ma nawet przepisów, na podstawie których można by z tych żołnierzy tworzyć wojska Obrony Terytorialnej. Projekt zmian ustawowych w tym obszarze trafił do Rady Ministrów, ale jego uchwalenie przez Sejm zajmie jeszcze co najmniej kilka tygodni.
– – komentuje poseł Anna Maria Siarkowska, która przewodniczy podkomisji sejmowej zajmującej się m.in. sprawami Obrony Terytorialnej. I dodaje, że ma nadzieję, iż regulacje ustawowe zostaną przyjęte jak najszybciej i że tworzenie tych formacji nie będzie się odbywało na zasadzie kanibalizmu wojsk operacyjnych. W projekcie budżetu na 2017 r. nie ma oddzielnych środków na OT, tak więc w rzeczywistości obniżony będzie budżet na dotychczas istniejące jednostki. –– mówi posłanka.
O to, czy plan zwiększenia liczby żołnierzy do końca roku jest wciąż aktualny, spytaliśmy w resorcie obrony. Bezskutecznie. Rzecznik prasowy Bartłomiej Misiewicz jest zawieszony, czasowo pełniąca obowiązki Katarzyna Jakubowska na urlopie, a przedstawiciele Centrum Operacyjnego, od których próbowaliśmy uzyskać taką informację, stwierdzili, że nie mają uprawnień, by udzielić odpowiedzi.
18,99 tys. - tylu oficerów liczyło Wojsko Polskie na koniec sierpnia 2016 r. 36,68 tys. - tylu miało podoficerów. 40,59 tys. - tylu było szeregowych.