Sędzia Koska-Janusz orzekała w warszawskim sądzie rejonowym m.in. w procesie Izabelli Ch. kobiety, która po pijanemu wjechała samochodem w przejście podziemne w centrum Warszawy. Od pewnego czasu była delegowana do sądu okręgowego. Ziobro uznał, że w sprawie kobiety orzekała nieudolnie i tym uzasadnił, że nie przedłuży jej delegacji do SO.
Po ujawnieniu tej wiadomości media wskazały, że sędzia Koska-Janusz orzekała też w sprawie Zbigniewa Ziobry, gdy ten oskarżał Jaromira Netzla o zniesławienie i przyznała rację Netzlowi. Chodziło o słowa Netzla przed sejmową komisją śledczą badającą aferę gruntową z 2007 r., gdy b. szef PZU powiedział, że jego ówczesne rozmowy telefoniczne z ministrem zaginęły, bo "Ziobro, wówczas prokurator generalny, o to zadbał". Podczas jednej z rozpraw sędzia Koska-Janusz nałożyła na Ziobrę 2 tys. zł grzywny za spóźnienie.
Rzecznik MS Sebastian Kaleta proszony przez PAP o komentarz do pozwu sędzi wobec Ziobry powiedział jedynie: "Nie komentujemy sprawy; jeśli pozew zostanie złożony, sprawę rozstrzygnie sąd".
W pozwie przeciw Skarbowi Państwa-Ministrowi Sprawiedliwości sędzia Koska-Janusz wnosi by sąd zobowiązał pozwanego do: usunięcia ze stron resortu w sieci komunikatu z inkryminowanymi sformułowaniami; opublikowania przeprosin w trzech gazetach i dwóch portalach oraz wpłaty przez pozwanego 10 tys. zł na cel społeczny - poinformował PAP pełnomocnik sędzi, mec. Andrzej Michałowski.
Pozew wpłynął 3 listopada - poinformowała PAP sędzia Dorota Trautman, rzeczniczka SO ds. cywilnych. Dodała, że sprawa została zarejestrowana. podała sędzia.
We wrześniu MS cofnęło delegację dla sędzi Koski-Janusz do SO, czym przerwano procesy, które prowadziła (m.in. sprawę prawnika Stanisława Sz. oskarżonego o szpiegostwo na rzecz Rosji). "Do MS dotarła informacja, że to właśnie sędzia Justyna Koska-Janusz miała się wykazać wyjątkową nieudolnością i zupełnie nie radzić sobie z prowadzeniem bardzo prostej, choć głośnej sprawy" - głosił komunikat MS z października. Powołano się na głośną sprawę Izabelli Ch. z 2013 r.
- podał wtedy resort. - napisano. Dodano, że w "sądzie okręgowym powinni orzekać tylko sędziowie o wysokich umiejętnościach, sprawności i profesjonalizmie".
"W ocenach sędziów nie kierujemy się ocenami medialnymi; do sądu nie wpłynęły tego rodzaju skargi na panią sędzię" - mówiła wtedy rzeczniczka SO ds. karnych sędzia Ewa Leszczyńska-Furtak. Podkreśliła, że sędzia Koska-Janusz orzekała "w licznych, skomplikowanych sprawach i doskonale radziła sobie z przedmiotem i sprawnością postępowania".
- oświadczyła sędzia Leszczyńska-Furtak. Dodała, że po uzupełnieniu sprawy i ponownym jej wpływie do sądu, została ona skierowana do innego sędziego i zakończona umorzeniem - w związku z opinią biegłych lekarzy, na której potrzebę wskazała sędzia Koska-Janusz. Ch. trafiła do zakładu zamkniętego.
Jak powiedział PAP mec. Michałowski, w pozwie wskazano, że doszło do bezprawnego i zawinionego naruszenia dobrego imienia i dobrej opinii powódki, której w sposób niezgodny z prawdą zarzucono niewłaściwe postępowanie przy pełnieniu funkcji sędziego. "W pozwie precyzyjnie wskazuję, dlaczego minister ponosi odpowiedzialność za treść komunikatu" - dodał adwokat.
Oświadczył on, że "po pierwsze ocena pani sędzi była nieuprawniona i fałszywa, bo nie była ona nieudolna". powiedział. dodał Michałowski.
Dodał, że nie było reakcji Ziobry na skierowane do niego wezwanie przedsądowe, wobec czego złożono pozew do Sądu Okręgowego w Warszawie - jako sądu właściwego miejscowo. Pytany przez PAP, czy sprawy nie powinien badać sąd spoza stolicy - aby uniknąć zarzutu braku bezstronności - adwokat odparł, że nie może "antycypować żadnych okoliczności". Według adwokata, w tej sprawie nie można mówić o ochronie immunitetu Ziobry - czy jako posła, czy jako Prokuratora Generalnego.
Aby nie przegrać procesu o ochronę dóbr osobistych, pozwany musi wykazać, że jego twierdzenia były prawdziwe lub też dowieść, że jego działania nie były bezprawne, gdyż służyły interesowi społecznemu.