Dziennik Gazeta Prawana logo

Białostocka prokuratura odmówiła wszczęcia śledztwa ws. Bartłomieja Misiewicza

23 marca 2017, 11:44
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
Prokurator
Prokurator/Shutterstock
Po kilku tygodniach badania sprawy, Prokuratura Rejonowa Białystok-Południe odmówiła wszczęcia postępowania ws. Bartłomieja Misiewicza. Chodziło o podejrzenia, iż jako rzecznik MON przekroczył uprawnienia - użył służbowej limuzyny do celów prywatnych.

- poinformował w czwartek PAP rzecznik Prokuratury Okręgowej w Białymstoku Łukasz Janyst.

Zawiadomienie o podejrzeniu popełnienia przestępstwa złożył w lutym podlaski poseł Nowoczesnej Krzysztof Truskolaski. Podstawą był artykuł opublikowany dwa tygodnie wcześniej przez dziennik "Fakt". Gazeta podała, że Misiewicz wykorzystał służbowe auto, żeby pojechać na imprezę w jednym z białostockich klubów.

Według publikacji prasowych, 19 stycznia 2017 r., rzecznik MON miał przyjechać "luksusowym BMW" przed jeden z klubów w centrum Białegostoku, w którym potem się bawił. Misiewicz miał przyjechać do klubu limuzyną, mimo że hotel, w którym mieszkał, znajduje się kilkaset metrów od klubu, a pokonanie tej trasy pieszo zajmuje kilka minut.

Po tych doniesieniach Truskolaski złożył interpelację do szefa MON Antoniego Macierewicza z prośbą o wyjaśnienia. Zwrócił się też do władz Białegostoku z prośbą o udostępnienie nagrań z monitoringu miejskiego. Białostocka Straż Miejska odmówiła, tłumacząc to tym, że nagrania mogą być przekazane organom ścigania jako dowód w sprawach o przestępstwa i wykroczenia.

Składając zawiadomienie poseł wyjaśniał, że robi to po odmowie udostępnienia nagrań, by mogła je poznać opinia publiczna. Wyraził wtedy nadzieję, że prokuratura wystąpi do Straży Miejskiej o nagranie z monitoringu.

Po kilku tygodniach badania sprawy prokuratura oceniła, iż do popełnienia przestępstwa jednak nie doszło. powiedział PAP prok. Janyst.

Jak wyjaśnił, z dokumentów, które prokuratura uzyskała z resortu obrony (w tym z wewnętrznych przepisów tam obowiązujących) wynika, iż Misiewicz - jako szef gabinetu politycznego ministra obrony narodowej - był wyłącznym dysponentem "pojazdu funkcyjnego" z tzw. kartą drogową A. dodał Janyst.

Prokuratura badała również wątek dotyczący korzystania z ochrony. Ustaliła, że tego dnia nie była Bartłomiejowi Misiewiczowi przyznana ochrona, a funkcjonariusz mu towarzyszący był kierowcą.

Prok. Janyst dodał, że postanowienie jest prawomocne, nikomu nie służy na nie zażalenie.

W lutym MON informowało, że Bartłomiej Misiewicz przebywa na urlopie. W czwartek premier Beata Szydło pytana o kwestię zatrudnienia w MON byłego rzecznika prasowego resortu i szefa Gabinetu Politycznego ministra, powiedziała, że sprawa Misiewicza jest zamknięta, a on sam nie pełni już żadnej funkcji kierowniczej w Ministerstwie Obrony Narodowej.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło PAP
Zapisz się na newsletter
Świadczenia, emerytury, podatki, zmiany przepisów, newsy gospodarcze... To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik Radzi. Chcesz się dowiedzieć, kto może przejść na wcześniejszą emeryturę? A może jakie ulgi można odliczyć od podatku? Kto może otrzymać środki w ramach renty wdowiej? Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj