"Do naszego urzędu został przekazany wyjątkowy skarb monet z XVII w. Znalezisko stanowią zarówno luźne monety, jak i monety połączone ze sobą, pozostawione wraz z ziemią we fragmentarycznie zachowanym naczyniu glinianym" - poinformował mazowiecki konserwator zabytków.
Znalazca o unikatowości skarbu
Zabezpieczono znalezisko i podjęto działania zapewniające odpowiednie warunki przechowywania obiektów. Znalazca skarbu Dariusz Mastalerz nie spodziewał się w tej okolicy znaleźć siedemnastowiecznego skarbu. "Wszystkie monety, które były widoczne, są z tego samego okresu - czasów Zygmunta III Wazy. Są to różne roczniki, różne mennice. O wartości tych monet będzie stanowił nie sam nominał, tylko niuanse numizmatyczne. Bo to, że były tam różne roczniki, przekłada się na unikalność, a zatem na wartość" - podkreślił Mastalerz.
Zaznaczył, że wśród tych, które można było rozpoznać, są orty i trojaki. Wyjaśnił, że ort to srebrna moneta początkowo o równowartości jednej czwartej talara, później 16, a następnie 18 groszy. Trojak to polska moneta srebrna (później miedziana) o wartości 3 groszy. "Nie wiadomo, czy może dalej są talary. To byłby duży sukces i duża sprawa, bo talary są bardzo cennymi znaleziskami" - zaznaczył znalazca.
Szwedzkie trofeum wojenne?
Pytany o to, skąd mógł się tam znaleźć dzban wypełniony monetami, zastrzegł, że w tej chwili można mówić jedynie o hipotezach. "Monety są z XVII w. To czas potopu szwedzkiego. Mamy tutaj Szwedów, którzy przemieścili się w okolice Modlina i tworzyli fortyfikacje. Można więc postawić hipotezę, że może te monety zostały schowane przez okolicznych mieszkańców albo może to Szwedzi schowali je jako swoje trofea" - przekazał Mastalerz.
Beata Zatońska, dziennikarka, autorka książek, miłośniczka i znawczyni Włoch oraz filmoznawczyni. Współautorka bloga italianki.pl oraz m.in. książki "Zmontowani". W Dziennik.pl zajmuje się tematyką show-biznesową oraz lifestylową.
