Dziennik Gazeta Prawana logo

Oduczą nas ksenofobii? Ale czy starczy dla nich 500 Plus? Czekając na Polaków po brexicie

21 maja 2017, 20:23
Ten tekst przeczytasz w 4 minuty
Brexit w pytaniach i odpowiedziach
Brexit w pytaniach i odpowiedziach/Shutterstock
Jakie byłyby konsekwencje masowych powrotów naszych rodaków, mniej lub bardziej zmienionych doświadczeniem emigracji?

Gdyby rządzący Polską byli rodzicami, a Polacy na Wyspach Brytyjskich ich dziećmi, nasza tamtejsza diaspora mogłaby się nabawić zaburzeń osobowości. Bo jak to jest, chcą ich z powrotem w Polsce czy nie chcą? Przekaz rodzicielski jest niespójny. Wystarczyło nieco ponad rok, żeby z ostrego „Nie powiem: pakuj się, wracaj do Polski” prezydenta Dudy nagle zrobiło się zachęcające „Wracajcie, [...] mogę was zapewnić, że polskie państwo przyjmie was z otwartymi ramionami” premier Beaty Szydło – czy wręcz błagalne „Wszystkie młode rodziny z dziećmi, proszę: wróćcie do nas” Mateusza Morawieckiego. To jak, chcemy ich czy nie chcemy? Jeśli ziści się ten najczarniejszy scenariusz brexitu i macocha Królowa wyprosi nawet do 400 tys. Polaków, to tych, którzy zdecydują się wrócić na stare śmieci, powitamy z pompą czy z płaczem?

Hamletyzujemy w tym temacie zwykle w terminach ekonomicznych. Mówimy na przykład: tak, niech wracają, bo klimat brytyjski przysłużył się polskiej rozrodczości, podczas gdy nasza demografia, mimo klauzuli sumienia i zachęt socjalnych, dokonuje aborcji przyszłych polskich emerytur. A potem pytamy: zaraz, ale czy my damy radę wypłacić tyle 500+? Chcemy powrotów, bo nie ma kogo zatrudniać – ale zastanawiamy się: czy od rozwydrzonego funtem pracownika nie lepszy jednak będzie Ukrainiec, którym zresztą już załataliśmy większą część dziur na rynku pracy?

Z tych dywagacji widać, że niczego się, jak dotąd, nie nauczyliśmy, jeśli chodzi o rozumienie migracji i jej efektów. Sam brexit, a także przemiana licznych europejskich populizmów w realne siły polityczne to między innymi wynik czysto ilościowego podejścia do masowych przeprowadzek. Argumenty na rzecz otwarcia granic i rynków pracy były w UE zawsze przede wszystkim demograficzno-ekonomiczne; mało kto myślał o przemianach kulturowych, jakie mogą zajść w gościnnych społeczeństwach, mało kto doceniał „miękkie” problemy, jak antagonizmy etniczne, wzrost nieufności społecznej czy choćby problem przysłowiowego już Joe spod Londynu, który nagle czuje się obco w swoim lokalnym pubie, bo barman mówi łamaną angielszczyzną i nie chce rozmawiać o West Ham, tylko bąka coś o jakimś Widzewie. Tymczasem to właśnie te jakościowe, miękkie czynniki społeczne często decydują o tym, jakie konsekwencje polityczne, a w efekcie także ekonomiczne, mają znaczące ruchy populacji. Rumuni, Polacy czy Bułgarzy mogli na Wyspach wypełniać niezwykle ważne ekonomiczne role, ale najzwyczajniej w świecie irytowali ludzi – i to właśnie w końcu przesądziło o losie Wielkiej Brytanii. Wkurzenie bije demografię, złość gra na nosie PKB, rozsiany po pubach strach śmieje się w twarz teoriom o narodowości europejskiej i obywatelach świata. A niewielka dolewka otwartości bądź ksenofobii może zmienić politycznie cały kraj.

Polacy wrócą bądź nie wrócą; może Unia wynegocjuje ochronę dla swoich obywateli, a może rozjadą się z Wysp po różnych Irlandiach czy Kanadach. Ale i tak warto się na wszelki wypadek zastanowić, jakie byłyby te miękkie konsekwencje masowych powrotów „naszych” na łono Ojczyzny.

Śmiesznym byłoby oczywiście sugerować, że będą choćby w nikłej części tak drastyczne, jak następstwa napływu Europejczyków z naszego regionu do Anglii czy migrantów z Afryki Północnej do Francji. W końcu to nasi bracia i rodacy, jako i my wychowani na „Reksiu”, karmieni pierogiem i rosołem – jak bardzo można się zmienić przez kilka lat za granicą? Trudno tu bez ironii dywagować o „problemie integracji”. Ale doświadczenie emigracji jest jednym z najbardziej egzystencjalnie fundamentalnych przeżyć; rodzaj, przebieg i jakość tego doświadczenia, wspólne dla wielu Polaków znad Tamizy, muszą odcisnąć na ludziach mocne piętno. Jakie przywiozą ze sobą nawyki? Jakie oczekiwania, nadzieje, rozczarowania, jakie lęki? I jak – na lepsze czy na gorsze – może się od tego zmienić Polska?


Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło Dziennik Gazeta Prawna
Zapisz się na newsletter
Świadczenia, emerytury, podatki, zmiany przepisów, newsy gospodarcze... To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik Radzi. Chcesz się dowiedzieć, kto może przejść na wcześniejszą emeryturę? A może jakie ulgi można odliczyć od podatku? Kto może otrzymać środki w ramach renty wdowiej? Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj