Mariusz Sz. był oskarżony w sumie o siedem czynów i - choć orzeczone w środę przez sąd kary za pojedyncze czyny nie przekroczyły 15 lat więzienia, sąd zdecydował się na wymierzenie kary łącznej w wysokości 25 lat więzienia. O warunkowe zwolnienie Sz. może starać się po odbyciu co najmniej trzech czwartych kary.
Sąd orzekł także 15-letni zakaz kontaktowania się i zbliżania oskarżonego do byłej żony oraz córki, która była przez niego wykorzystywana seksualnie. Podobne zakazy - na krótszy czas - orzeczono też wobec Sz. w stosunku do pozostałych pokrzywdzonych. Mężczyzna został też pozbawiony praw publicznych na 10 lat.
Sąd zobowiązał Sz. do zapłaty po 70 tys. zł. zadośćuczynienia byłej żonie i molestowanej córce, 20 tys. zł drugiej córce oraz po 5 tys. zł dla jego kolejnej partnerki i jej syna. Sz. który - jak uznał sąd - zagłodził na śmierć psa (za ten czyn wymierzono mu karę 2,5 roku więzienia), ma też zapłacić 3 tys. zł nawiązki na rzecz jednej z organizacji opiekujących się zwierzętami.
Jak zaznaczyła wygłaszając krótkie uzasadnienie wyroku sędzia Marta Urbańska, . Sędzia podkreśliła, że Sz. dopuścił się znęcania, które
Sędzia przypomniała, że żona oskarżonego . Ogłaszając wyrok, sąd podał m.in., że kobieta była zmuszana do jedzenia chleba zmieszanego z wodą i nasieniem oskarżonego, a jedzenie to podawano jej w metalowej misce.
Zdaniem sądu, Sz., umieszczając żonę w piwnicy, - mówiła sędzia.
Przypominała, że kobieta została uwięziona, gdy młodsza z córek ukończyła pierwszy rok życia, a oskarżony uznał, iż Druga z córek miała wówczas- przypominał sąd.
Sędzia zaznaczyła, że okrutne zachowania wobec rodziny zakończyły się 28 grudnia 2010 roku, gdy żona, . Jak przypomniał sąd, niedługo potem do domu Sz. wprowadziła się inna kobieta z synem, nad którymi mężczyzna także się znęcał. - mówiła też sędzia.
- mówiła sędzia.
Dodała, że żona oskarżonego, gdy opuszczała dom Sz., nie miała na ciele widocznych obrażeń, ale . Sąd dodał, że podobne i Orzeczona kara jest zgodna z żądaniem prokuratora, który domagał się dla Sz. kary 25 lat więzienia.
Wyrok jest nieprawomocny. Obrońca Sz. z urzędu - Krzysztof Szachta - poinformował dziennikarzy, że złoży w tej sprawie apelację. - powiedział. powiedział Szachta, wyjaśniając, że zakres apelacji zostanie określony dopiero, gdy zapozna się z pisemnym uzasadnieniem wyroku.
Sz. został oskarżony o fizyczne i psychiczne znęcanie się ze szczególnym okrucieństwem nad żoną i dwiema córkami (urodzonymi w grudniu 2006 i styczniu 2008 r.), z którymi mieszkał w małej kaszubskiej wiosce Parszczyce. Znęcanie zaczęło się w 2006 roku i trwało do grudnia 2010 roku. Mężczyznę oskarżono o przetrzymywanie żony w piwnicy od stycznia 2009 r. do grudnia 2010 r., wiązanie jej, bicie, głodzenie, wielokrotne gwałty na niej i umożliwianie takich gwałtów innym osobom, które dokonywały ich na związanej i pozbawionej wolności kobiecie. Sz. oskarżono też o seksualne molestowanie starszej córki. Sz. zarzucono także fizyczne znęcanie się nad kolejną partnerką i jej synem od 2012 r. do 2016 r. oraz zagłodzenie na śmierć psa.
Akt oskarżenia trafił do Sądu Okręgowego w Gdańsku w listopadzie 2016 r. Skierowała go – po przeprowadzeniu śledztwa - Prokuratura Rejonowa w Pucku. Postępowanie wszczęto w lutym 2016 r. na wniosek sądowego kuratora, który otrzymał pisemne relacje dorastających dziewczynek na temat zachowania ich ojca. Proces toczył się za zamkniętymi drzwiami.
Wcześniej - w latach 2011-2013 - pucka prokuratura rejonowa trzykrotnie podejmowała decyzje o umorzeniu śledztwa w tej sprawie i odrzucała zażalenia pokrzywdzonej.
We wtorek Prokuratura Krajowa poinformowała, że jej wydział spraw wewnętrznych wszczął postępowanie w sprawie zaniedbań, jakich mieli się dopuścić prokuratorzy z Pucka. Wydział bada, czy prowadzący kolejno śledztwo - asesor Małgorzata K. i zastępca Prokuratora Rejonowego w Pucku Bartłomiej K. - są winni przekroczenia uprawnień i niedopełnienia obowiązków.
- mówił we wtorek PAP minister sprawiedliwości, prokurator generalny Zbigniew Ziobro, który polecił wydziałowi spraw wewnętrznych wszcząć postępowanie.
Dramat bliskich Sz. opisano w magazynie reporterów "Gazety Wyborczej" "Duży Format". Gazeta przytacza m.in. relację żony Sz. - mówiła GW kobieta.