Dziennik Gazeta Prawana logo

Wygaszeni celnicy. Ofiary reformy KAS idą do sądu

17 listopada 2017, 12:02
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
pikieta celników w Warszawie
pikieta celników w Warszawie/Agencja Gazeta
Celnicy, którzy w wyniku reformy Krajowej Administracji Skarbowej stracili mundur, idą do sądu. Zapadły już pierwsze korzystne dla nich wyroki. A za chwilę na wokandę trafią kolejne skargi i odwołania.

Marek, celnik. Dwadzieścia cztery lata służby, w tym 22 lata na granicy. Pracował na każdym przejściu w województwie podkarpackim. Ostatnie sześć lat w wydziale zwalczania przestępczości. Specjalista od prześwietlania. Ma uprawnienia na obsługę wszystkich urządzeń rentgenowskich, w tym mobilnych, co oznacza, że może poruszać się ważącą 27 ton ciężarówką wyposażoną we wszystkie niezbędne urządzenia do wykrywania podwójnych podłóg, ścian i pochowanych w nich towarów. Żeby to robić, trzeba mieć pozwolenie od prezesa Państwowej Agencji Atomistyki i odnawiać je co pięć lat. Specjalistów takich jak Marek jest w Polsce niewielu.

Podstawowe szkolenie takiego celnika kosztuje ponad 20 tys. zł. Pełne, czyli takie, jakie przeszedł Marek, liczyć trzeba w setkach tysięcy. Ale inwestycja się opłaca. Doświadczony celnik z rentgenem to postrach dla przemytników.

Marek przestał ich straszyć 31 sierpnia 2017 r. Tego dnia, jak to elegancko ujmuje ustawa, uległ wygaszeniu jego stosunek służbowy. Marek jako celnik przeszedł do historii. Tego samego dnia wygaszeniu uległy stosunki służbowe 60 celników z Przemyśla. W całej Polsce, razem z pracownikami skarbowymi, wygaszono ponad 2,5 tys. osób. Wszystko w związku z reformą Krajowej Administracji Skarbowej, która weszła w życie 1 marca tego roku.

Bycie "czarnym" to za mało

Reforma polegała na połączeniu w jeden organizm trzech dotąd odrębnych tworów: urzędów skarbowych, celnych i kontroli skarbowej. Wiązały się z tym kadrowe zawirowania. Zgodnie z ustawą każdy funkcjonariusz i każdy cywilny pracownik tych urzędów miał dostać do 31 maja 2017 r. propozycję służby lub pracy. Jedyną tak zwaną ustawową przesłanką do nieprzedstawienia propozycji pracy lub służby była współpraca ze służbami PRL. Potem doszła jeszcze przesłanka pozaustawowa, pozwalająca nie przedstawiać propozycji tym, którzy osiągnęli wiek emerytalny.

Minister Marian Banaś, który stanął na czele KAS, zapewniał, że pozostali nie mają się o co martwić, więc Andrzej, celnik, kolega Marka, się nie martwił. Wiedział, ile jest wart: na granicy od ponad 10 lat, wyższe wykształcenie, nienaganny przebieg służby, od początku w granicznych placówkach Izby Celnej w Przemyślu. Na przejściach pieszych, drogowych i kolejowych. Do tego dodatkowe szkolenia i uprawnienia: na obsługę urządzeń RTG, pojazdy służbowe, środki przymusu bezpośredniego. Specjalista od walki wręcz i bronią palną.


Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło Dziennik Gazeta Prawna
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj