Zdaniem tygodnika gen. Mirosław Hermaszewski "zawdzięcza wszystko swoim oportunistycznym życiowym wyborom, konkretnym ludziom aparatu władzy PRL i przychylności Sowietów, którzy w 1978 r. zadecydowali o jego misji kosmicznej".
Jak pisze "Do Rzeczy", "pracowitość, talent pilotażu i zaangażowanie polityczne" Hermaszewskiego zostały przypieczętowane "współpracą z Wojskową Służbą Wewnętrzną, o której zgodnie milczano". - czytamy.
- czytamy. Tygodnik pisze, że w charakterystyce informatora o ps. Długi jego stały opiekun z WSW (kpt. Wiąk) napisał:
Tygodnik dodaje, że na koniec współpracy "Hermaszewski podpisał kolejne zobowiązanie - tym razem do zachowania w tajemnicy swoich związków z WSW (21 marca 1964 r.)".
- czytamy. Tygodnik zaznacza, że w archiwach WBH znajduje się sporo dokumentów poświadczających osobistą protekcję Jaruzelskiego. - zaznacza gazeta.