Andrzej Kompa pracuje na Uniwersytecie Łódzkim od 12 lat. Obecnie jest adiunktem w Katedrze Historii Bizancjum. O tym, dlaczego podjął taką decyzję postanowił napisać w liście otwartym do prezydenta, który złożył na ręce wojewody.

"12 lat pracy w UŁ to dla mnie bardzo ważny okres w życiu, a ten medal to zasadniczo zaszczyt. Mam nadzieję jednak, że zrozumiecie przyczyny mojego działania, nie mogłem postąpić inaczej. Przepraszam wszystkich, których swoim zachowaniem mogłem wprawić w konfuzję, dyskomfort, poczucie zaburzenia uniwersyteckiego decorum. Nie chcę też, by moje zachowanie było odbierane jako choćby pośrednia ocena wszystkich, którzy tego rodzaju odznaczenia przyjęli - są one nadawane pracownikom naukowym i administracyjnym za lata ciężkiej pracy, na wniosek Uczelni. Moja decyzja ma charakter całkowicie indywidualny" - przekonywał swoich współpracowników tłumacząc potrzebę napisania listu.

"W dniu inauguracji swojej prezydentury złożył Pan uroczystą przysięgę na Konstytucję Rzeczypospolitej. Ślubował Pan dochowania wierności Jej postanowieniom i stał się strażnikiem Jej przestrzegania (art. 126.2). Tymczasem cała Pańska prezydentura jest zaprzeczeniem tych prezydenckich obowiązków" - podkreślił dr Kompa w piśmie do Andrzeja Dudy.

"Wielokrotnie i uporczywie złamał Pan postanowienia Konstytucji RP, dezawuował Pan jej znaczenie, przekłamywał historię. Legitymizował Pan i legitymizuje niekonstytucyjne działania większości parlamentarnej, sygnował ustawy sprzeczne z ustawą zasadniczą, w sposób urągający majestatowi Państwa zaprzysięgał niekonstytucyjnie wybranych urzędników państwowych" - pisał dalej argumentując, że w jego przekonaniu, wykonując funkcję Prezydenta RP, Duda sprzeniewierzył się misji głowy państwa i złożonej przysiędze.

"Medal za długoletnią służbę jest dla obywatela Rzeczpospolitej co do zasady zaszczytem, przyznany przez Pana byłby jednak dla mnie dyshonorem. Z wyżej wymienionych względów odmawiam przyjęcia odznaczenia" - podsumował.