wyjaśnia Artur Kotulski, obrońca podejrzanego o zabicie prezydenta Gdańska Pawła Adamowicza.
odpowiada Bartłomiej Piotrowski na pytanie, czy reprezentowałby osobę, którą opinia publiczna uznała za zło wcielone. Piotrowski uchodzi za specjalistę od najpoważniejszych spraw; bronił m.in. Ryszarda Boguckiego, oskarżonego o zlecenie zabójstwa komendanta głównego policji Marka Papały. Skutecznie, bo pod koniec 2016 r. Bogucki został uniewinniony.
przekonuje adwokat Wiktor Celler, wśród ekspertów nadal uważany za fachowca najwyższej próby. Bronił m.in. Henryka Morusia, zabójcy z Sulejowa. Moruś zastrzelił siedem osób i jako ostatni Polak został skazany na karę śmierci, zamienioną następnie na dożywotnie pozbawienie wolności (zmarł w 2013 r.). Mało kto o sprawie Morusia pamięta, choć jeszcze kilka lat temu odwoływał się do niej obecny minister sprawiedliwości Zbigniew Ziobro, kiedy zabiegał o zaostrzenie prawa karnego. Przywoływał wówczas nazwiska trzech – jak to określił – najgorszych zbrodniarzy: Mariusza Trynkiewicza (szatana z Piotrkowa), Leszka Pękalskiego (wampira z Bytowa) i właśnie Henryka Morusia. – mówi Celler. Ale dodaje, że przyjąłby taką sprawę raz jeszcze – bo jego powołaniem jest bronić.
przekonuje Łukasz Wiśniewski, adwokat tuż po trzydziestce, ale z doświadczeniem w najpoważniejszych sprawach karnych. Bronił m.in. Krzysztofa R., skazanego w 2017 r. w głośnym procesie za pomoc w uprowadzeniu Aleksandry i Zbigniewa D. Sąd uwzględnił argumentację Wiśniewskiego i uniewinnił jego klienta od zarzutu zacierania śladów przestępstwa. Sprawa budziła ogromne zainteresowanie, bo oskarżonym był również Mariusz B. Ten zaś w 2018 r. usłyszał prawomocny wyrok dożywotniego pozbawienia wolności za zabójstwo czterech osób.
Nie mogę być oburzony
W jednej z okręgowych rad adwokackich znany jest przypadek zgwałcenia córki adwokata. Po tej tragedii ojciec zapowiedział, że nie będzie bronił gwałcicieli ani pedofili – środowisko go poparło. Wskazywano, że istotą zawodu jest bronienie ludzi oskarżonych nawet o tak poważne przestępstwa, ale obrońca nie może być uprzedzony do klienta. A skoro prawnik sam przyznaje, że mógłby być – lepiej postawić sprawę uczciwie.
Pytamy innych adwokatów, czy wyznaczają granicę, po przekroczeniu której powiedzieliby, że nie są w stanie bronić sprawcy. mówią jednym głosem Kotulski, Piotrowski, Celler i Wiśniewski. Przekonują, że pytać adwokata o to, czy broniłby złoczyńcy, to jak pytać chirurga, czy podejmie się operacji. opowiada Wiktor Celler. dopowiada Bartłomiej Piotrowski.
Co robić: przekonywać ludzi, że adwokat nie popiera czynów klienta? uważa Łukasz Wiśniewski. Tłumaczy, że rolą adwokata jest stanie na straży uprawnień oskarżonego i czuwanie, aby proces był rzetelny. Obrońca przedstawia możliwie najkorzystniejszą dla oskarżonego ocenę okoliczności sprawy, a rolą sądu jest jej weryfikacja. dodaje Wiśniewski. Mówi, że zna przypadki osób, które zupełnie dla nich nieoczekiwanie znalazły się pod zarzutem przestępstwa i dopiero wtedy zobaczyły, jak ważna jest pomoc obrońcy.
Artur Kotulski dodaje, że adwokaci muszą się pilnować, by nie stać się rzecznikami prasowymi oskarżonych. zaznacza Kotulski.
Prawnicy przyznają, że poziom zrozumienia dla ich zawodu w Polsce jest na znacznie niższym poziomie niż w innych państwach. Dobrym przykładem jest Norwegia. Geir Lippestad, obrońca Andersa Breivika (skazanego w 2012 r. za zabójstwo 77 osób, w tym masakrę młodzieży na wyspie Utoya), miał poparcie większości społeczeństwa oraz rodzin ofiar i ocalałych z ataku. Po wysłuchaniu w sądzie przez Lippestada ostatniego świadka, Helene Georgsen, matka 16-letniego ocalałego, podeszła do adwokata i uścisnęła mu dłoń. wyjaśniła swój gest. Adwokat z kolei odwdzięczył się społeczeństwu słowami, że 99 proc. Norwegów rozumie, iż prawo do obrony to jedna z ważniejszych zasad demokracji. I że prawo to przysługuje każdemu. Dodał, że po ujawnieniu przez media, iż otrzymał kilka wiadomości z pogróżkami, otrzymał wiele e-maili i telefonów ze wsparciem. Pisali do niego zwykli ludzie, którzy czuli potrzebę okazania mu, że rozumieją, iż rola adwokata w społeczeństwie jest istotna i że wiąże się to także z obowiązkiem bronienia osób, których nikt nie chciałby reprezentować.
spostrzega Łukasz Wiśniewski. Bartłomiej Piotrowski dopowiada, że rozumie społeczne emocje. Sam bywa zbulwersowany wieloma sprawami. Jako przykład podaje postępowanie dotyczące pielęgniarek, które we wrześniu 2005 r. wyjęły wcześniaki z inkubatora, by zrobić sobie z nimi zdjęcie. opowiada.
Politycy nie dziwią
Prawnicy podkreślają, że domniemanie niewinności to fundament demokratycznego państwa prawnego. W ostatnich dniach szeroką dyskusję na Twitterze wywołał wpis popularnego dziennikarza Krzysztofa Stanowskiego. Stwierdził on, że Stefan W. nie zasługuje na domniemanie niewinności, bo wszyscy widzieli, że zabił Pawła Adamowicza. Część internautów przyznała Stanowskiemu rację. Byli jednak także tacy, którzy podkreślali, że Stefan W. formalnie nadal jest niewinny i tak należy go traktować uważa Bartłomiej Piotrowski.
Wiktor Celler podkreśla, że jako społeczeństwo ulegamy prostym instynktom, które dla osób niezajmujących się na co dzień prawem są zrozumiałe. Warto sobie w takich chwilach zadać pytanie, czy rzeczywiście dokonaliśmy rzetelnej oceny działań oskarżonego, czy też skupiliśmy się wyłącznie na atawistycznej chęci odwetu. Na ten sam aspekt zwraca uwagę Piotrowski. spostrzega adwokat.
Inna rzecz, że ze społecznymi odruchami nie sposób wygrać. Mecenas Celler opowiada, że po wydaniu wyroku śmierci na Henryka Morusia grupa widzów przysłuchujących się słowom sędziego podbiegła do sędziowskiego stołu, by położyć na nim kwiaty. Z kolei na ciało skazanego na karę śmierci za 9 zabójstw oraz 11 usiłowań Pawła Tuchlina, ps. Skorpion (pochodzi od kryptonimu milicyjnej grupy powołanej specjalnie do sprawy odnalezienia seryjnego zabójcy), grabarze – jeśli wierzyć relacji jego obrońcy Marka Maja – oddali mocz.
Wykonując swoją pracę, adwokaci muszą się również zmierzyć z faktem, że szczególnie medialne procesy pozostają w kręgu zainteresowania polityków. uważa Wiktor Celler. Z kolei Artur Kotulski dodaje, że upolitycznienie to po prostu kolejny argument przemawiający za tym, by oskarżony miał możliwie jak najlepszą obronę, tak aby sprawa nie stała się elementem gry politycznej.
To mnie nie interesuje
Jedno z pytań najczęściej zadawanych przez studentów wziętym adwokatom brzmi: czy pytają klientów o to, czy popełnili zarzucane im czyny. Tego samego chcemy dowiedzieć się od naszych rozmówców.
pyta retorycznie Bartłomiej Piotrowski. Tak samo twierdzi Łukasz Wiśniewski. Jego zdaniem sytuacje, w których prawnik dopytuje klienta o czyn, bardziej pasują do amerykańskich filmów niż rzeczywistości. wskazuje.
Inaczej uważa Wiktor Celler. Twierdzi, że adwokat mordercy powinien przeprowadzić z nim wiele rozmów. Podczas nich zbrodniarze często się otwierają, więc relacja między oskarżonym a obrońcą jest nieporównywalna do tej, którą potencjalny sprawca ma z policjantami czy biegłymi. wyjaśnia mecenas Celler.
Nie wolno się ugiąć
Jakie pułapki czyhają na adwokatów broniących osoby uważane za najgorsze szumowiny? Przede wszystkim trzeba oswoić się z tym, że się przegrywa.
– przyznaje Bartłomiej Piotrowski. I opowiada, że mimo wieloletniego doświadczenia nadal zdarzają mu się poranki, gdy niechętnie patrzy na swoje odbicie w lustrze. – opowiada.
Wiktor Celler, który bronił Henryka Morusia jako młody adwokat, uważa, że najtrudniejsze i najbardziej bulwersujące sprawy powinny być tymi, którymi prawnicy kończą kariery zawodowe, a nie ją rozpoczynają. podkreśla.
Część wziętych adwokatów psychicznie się spala. Podjęcie obrony w głośnej sprawie to spory stres i często wywrócenie własnego życia do góry nogami na kilkanaście, a niekiedy kilkadziesiąt miesięcy. Gdy do tego dochodzi ostracyzm społeczny – bywa trudno. opowiada Wiktor Celler. I dodaje, że widział w swojej długiej karierze wiele takich przypadków.
No i rzecz kolejna: adwokaci prowadzą jednocześnie wiele spraw. Nie jest tak, jak w serialach, że ma się jednego klienta. Artur Kotulski podkreśla, że ważne jest, aby obrońca nie odsuwał na bok spraw swoich dotychczasowych klientów. mówi.
Adwokat musi się starać
Można pomyśleć, że adwokaci kreują wypaczony obraz branży. Postanowiliśmy więc porozmawiać z kimś z zewnątrz. To dr Józef Gurgul, prokurator Prokuratury Generalnej od 1965 do 1989 r. Prowadził wiele śledztw o najpoważniejsze zabójstwa (np. najbardziej krwawego polskiego seryjnego mordercy zwanego wampirem z Zagłębia). Do dziś uważany jest za guru polskiej kryminalistyki, w 2015 r. został oficjalnie uhonorowany jako zasłużony dla prokuratury RP.
Gurgul zaznacza, że adwokaci, których spotkał w swojej kilkudziesięcioletniej karierze, byli różni. opowiada dr Gurgul.
Nestor polskiej kryminalistyki zaznacza, że oskarżyciel powinien się cieszyć, kiedy ma mocnego przeciwnika, a może bardziej partnera procesowego. Wówczas prokurator czuje się wręcz przymuszony, by szukać nowych dowodów, zastanawiać się nad sprawą. Bo przecież – o czym niestety śledczy coraz częściej zapominają – prokuratura występuje w obronie interesu społecznego. Gdy więc sama uważa oskarżonego za niewinnego, nie powinna dążyć do skazania. Dlatego też zdaniem dr. Gurgula ścieranie się poglądów oskarżenia i obrony oraz wymiana stanowisk obu stron podczas procesu to kwintesencja sprawiedliwości. Bo tylko dwie strony prezentujące najlepsze argumenty mogą stworzyć warunki do przeprowadzenia prawdziwie wnikliwego procesu.
konkluduje Gurgul.