Dziennik Gazeta Prawana logo

Sprawa przeprosin byłej radnej PiS za wypowiedź o Mazowieckim skierowana do SN i TK

4 marca 2021, 18:17
Ten tekst przeczytasz w 5 minut
Tadeusz Mazowiecki
Tadeusz Mazowiecki/PAP Archiwalny
Skargi do Sądu Najwyższego i Trybunału Konstytucyjnego skierował adwokat byłej radnej PiS z Lublina, która zgodnie z prawomocnym wyrokiem sądu ma przeprosić w mediach rodzinę Tadeusza Mazowieckiego za nazwanie go m.in. stalinowcem i agentem NKWD.

Sprawa przeprosin byłej radnej PiS za wypowiedź o T. Mazowieckim skierowana do SN i TK

Wyrok nie został dotychczas wykonany. – powiedział PAP mec. Michał Skwarzyński, który reprezentuje byłą radną miejską PiS w Lublinie Annę Jaśkowską.

Sprawa dotyczy wypowiedzi Jaśkowskiej jako radnej, podczas sesji rady miasta Lublin w maju 2018 roku, gdy była dyskutowana uchwała w sprawie nazwania jednej z ulic Aleją Tadeusza Mazowieckiego. Podczas dyskusji Jaśkowska przytoczyła sformułowanie: , które - jak mówiła - znalazła w internecie.

Pozew przeciwko radnej złożyli synowie Mazowieckiego – Adam i Wojciech. W lipcu 2019 r. Sąd Okręgowy w Lublinie nakazał Jaśkowskiej odczytanie na sesji Rady Miasta Lublin oświadczenia, w którym przeprasza ona rodzinę Mazowieckiego za głoszenie informacji "nieprawdziwych i rażąco godzących w dobre imię pana premiera Tadeusza Mazowieckiego". Jaśkowska ma też wpłacić 10 tys. zł na Stowarzyszenie Towarzystwo Więź (związane z pismem, które stworzył Tadeusz Mazowiecki).

Orzeczenie to zostało zaskarżone do Sądu Apelacyjnego w Lublinie, a ten w styczniu nakazał Jaśkowskiej, która nie jest już radną, wysłać do przewodniczącego rady miasta Lublin list z przeprosinami oraz opublikować je w kilku różnych mediach ogólnopolskich, m.in. w czasopismach i na portalach.

Jak tłumaczy Skwarzyński, forma zamieszczania przeprosin, jaką określił sąd apelacyjny – tj. umieszczenia ich na pierwszej stronie portalu Onet i Tok.fm oraz w prasie na stronach niereklamowych - powoduje, że są to zamówienia szczególne, specjalne, spoza zwykłej puli ogłoszeń, i zgodnie z wycenami dokonanymi przez te media, łączny koszt opłat za ich publikację to ok. 8 mln zł.

Skwarzyński wyliczał, że jedno z czasopism odmówiło umieszczenia przeprosin na wskazanej stronie, w innym przypadku zaproponowano w to miejsce specjalną wkładkę, której koszt to ok. 168 tys. zł, a jeden z portali internetowych określił koszt jednego dnia umieszczenia takiego ogłoszenia z przeprosinami na 2,5 mln zł (sąd zasądził trzy dni).  – dodał.

W ocenie adwokata wykonanie wyroku oznaczałaby "rzeczywistą konfiskatę i przepadek całego mienia Jaśkowskiej", a orzeczenie sądu "w sposób oczywisty jest sprzeczne z konstytucją i prawami człowieka". – powiedział Skwarzyński.

Mecenas podnosi także w skargach, że wyrok sądu apelacyjnego łamie "strasburski standard wolności słowa polityka opozycji", a takim była Jaśkowska jako radna, i tym samym "pozbawia prawa do krytyki te część społeczeństwa, którą radna reprezentowała". Ponadto – w jego ocenie - wyrok sądu apelacyjnego narusza zakaz zmiany orzeczenia na niekorzyść strony, która go zaskarża. Jak tłumaczył, sąd apelacyjny zmienił orzeczenie sądu okręgowego w punkcie pierwszym, co do którego odwołanie złożyła tylko Jaśkowska.

Adwokat powiedział, że sąd apelacyjny odmówił wstrzymania wykonania orzeczenia. Jak tłumaczył, żeby sprawa "trafiła do egzekucji" musi zostać wydana klauzula wykonalności. Skwarzyński powiedział, że złożył wniosek o zawieszenie postępowania o nadanie klauzuli wykonalności do czasu rozpatrzenia sprawy przez Sąd Najwyższy lub Trybunał Konstytucyjny. Złożył też wniosek do prokuratury, aby zwróciła się do SN o wstrzymanie wykonania orzeczenia.

Lubelski Sąd Okręgowy w lipcu 2019 r. uznał, że Jaśkowska naruszyła dobra osobiste powodów, czyli synów Mazowieckiego, którzy mają prawo do ochrony czci i pamięci zmarłego ojca.  – tłumaczyła wtedy w uzasadnieniu orzeczenia sędzia Grażyna Lipianin.

Sąd w oparciu o protokół z sesji rady miasta ustalił, że Jaśkowska wnioskowała o uzyskanie opinii z IPN na temat Mazowieckiego, a w swoim wystąpieniu poddała w wątpliwość kompletność i wiarygodność odczytanego na sesji życiorysu Mazowieckiego.  – mówiła sędzia. Sąd uznał, że Jaśkowska nie udowodniła, aby Tadeusz Mazowiecki dopuścił się działalności zarzucanej mu w jej wystąpieniu, ani nie podjęła próby weryfikacji tych informacji, na które się powoływała.

Jaśkowska podnosiła podczas procesu, że w czasie sesji wielokrotnie jej przerywano i nie miała możliwości swobodnej, pełnej wypowiedzi. Jednak sąd, analizując protokół z sesji, nie dał temu wiary i uznał, że Jaśkowska miała swobodę wypowiedzi na sesji, a na pytanie, czy jeszcze chce zabrać głos, odpowiedziała, że nie, że "to wszystko w temacie".

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło PAP
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj