- powiedział minister na konferencji prasowej w gospodarstwie rybackim Pustelnia w Opolu Lubelskim, gdzie wziął udział w odławianiu karpia.
Minister podkreślił, że produkcja karpia odbywa się w zasadzie w naturalnym środowisku, a każda taka ryba w hodowli musi mieć zapewnione blisko 10 metrów sześciennych wody. – dodał.
Jego zdaniem polski karp królewski, stał się ostatnio obiektem bardzo niezasadnych ataków "celebryckich", mówiących, że produkcja karpia odbywa się w sposób nieekologiczny, z pogwałceniem zasad bezpieczeństwa hodowli, co źle wpływa na stan tych ryb. – podkreślił Gróbarczyk.
W jego ocenie ta "negatywna presja" ma też wpływ na poziom spożycia ryb, który w Polsce jest wciąż za niski. - dodał minister.
Właścicielka gospodarstwa rybackiego Pustelnia Anna Pyć powiedziała, że karp to najbardziej "slowfoodowy" produkt, jaki dzisiaj istnieje na naszym rynku. – dodała.
Podkreśliła, że karp hodowany jest w sposób ekstensywny, co oznacza, że ma do dyspozycji duże przestrzenie, tak, aby każda ryba miała odpowiedni komfort do zdobywania pokarmu. Zapewniła, że hodowcy są "absolutnie ambasadorami dobrostanu karpia"- podkreśliła.
W gospodarstwie Pustelnia hodowanych jest rocznie około 200 ton karpia handlowego. Ryba ta jest tu sprzedawana przez cały rok. Gospodarstwo podsiada stawy o łącznej powierzchni blisko 400 ha. Hodowane są tu także pstrągi i jesiotry.
Dr Andrzej Lirski z Instytutu Rybactwa Śródlądowego w Olsztynie powiedział PAP, że Polska jest największym producentem karpia w Unii Europejskiej. – zaznaczył.
W Polsce "zagłębiem" hodowli karpia jest Lubelszczyzna.– dodał Lirski.
Mimo to, jak zaznaczył, spożycie tej ryby w Polsce jest niskie. – powiedział Lirski.
Jak dodał, na rynku sprzedaży karpia, są obecnie duże perturbacje związane ze spadkiem sprzedaży żywych ryb. Lirski podkreślił, że sprzedaż żywego karpia, na skutek zmian pokoleniowych, systematycznie, w sposób naturalny spadała w ostatnich latach.
– dodał Lirski.
Podkreślił, że hodowla karpi jest prowadzona pod kontrolą lekarzy weterynarii, a o dobrostan ryb dbają też sami hodowcy „we własnym dobrze pojętym interesie”.