(1922 - 1989)
Niezwykłe bogactwo czeskiej poezji XX wieku odsłoniło się dopiero po "aksamitnej rewolucji" w ostatniej dekadzie ubiegłego stulecia, a ogromna praca przywracania czeskiej kulturze poezji uprzednio przemilczanej i zakazanej przez totalitarne reżimy pozostaje nadal niezakończona. W latach 70. ubiegłego wieku, w okresie tzw. normalizacji po inwazji wojsk Układu Warszawskiego na Czechosłowację, wśród pisarzy zakazanych przez komunistyczny reżim znalazł się także Jan Skácel, poeta związany z Morawami, którego Milan Kundera - również Morawianin - zalicza do grona największych liryków czeskich. Kundera podziwia w wierszach Skácela prostotę połączoną z głęboką refleksją i porównuje je z tekstami Heideggera. Prościutkie, lapidarne medytacje liryczne Skácela odkrywają etymologiczną przepaść pojedynczych czeskich słów, co powoduje, że - mimo graniczącej z naiwnością prostoty - Skácel jest jednym z najtrudniej przekładalnych poetów czeskich.
p
Dzieci wracają z wędkowania do wsi
i niosą rybę owiniętą chustką
Jest jeszcze żywa
pod mokrym płótnem niemrawo rusza skrzelami
Dopuścił Bóg
i wydał dzieciom rybę jako tajemnicę
niemy klejnot i nieomal okup
za wszystko co przed nami skrywa
W istocie jednak klucz z zimnego srebra
do wszystkich domów
które dla nas buduje umyślnie bez drzwi
Dzieci tego nie przeczuwają dumnie odchodząc z połowem
białą drogą wśród ostów
A niebo się zachmurzyło
i zaczął siąpić deszcz
Ponieważ wszyscy bez przerwy gadają
wymilczałeś sobie w duchu kamyk.
Już przestało cię bawić
rzucanie grochem o ścianę.
I nagle czujesz bezpowrotny upływ czasu.
Masz ochotę pójść do fryzjera,
brodę wystawić niemal do gwiazd
i przez skórę dać sobie wymacać
braki w uzębieniu.
Ale w sercu, nazwijmy to po staremu,
ukrywasz wymilczany drogocenny kamyk
Zadrapany jak drewno,
które stolarz odłożył na bok,
idę wzdłuż rzeki i przywołuję do siebie
siedem jasnych gromów.
Pod mostami przelatują zimowe ptaki,
woda jest pusta.
Wysoko nad głowami skrzypi
słomiany młynek na śnieg.
nikt nam nie podaruje wstydu
szkaradni jesteśmy i nadzy
na czołach mamy popielcowe
znaki i oczka pełne sadzy