"Solidarność" zbrojeniówki wzywa do wojny z leopardami. Zdaniem związkowców, sprowadzenie niemieckich czołgów pogrzebie krajowy przemysł pancerny - pisze "Rzeczpospolita".

Awantura rozpętała się po tym, jak w ręce związkowców trafił projekt listu intencyjnego Ministerstwa Obrony Narodowej do Bundeswehry. Zdzisław Głowacki, szef Sekcji Krajowej Przemysłu Zbrojeniowego "Solidarności", przekonuje, że zapowiada on przejęcie partii używanych leopardów.

116 czołgów Leo 2A4 mielibyśmy kupić za ponad 100 mln. euro. "Zastosujemy wszelkie formy nacisku, by uniemożliwić ich sprowadzenie. Bronimy zbrojeniówki i naszych miejsc pracy" - grzmi Głowacki. Jego zdaniem, transakcja podważy wiarygodność eksportową Bumaru Łabędy. Zakłady wysyłają obecnie do Malezji czołgi PT 91 M. A na umowie z Niemcami stracą też zakłady PZL Wola, które produkują silniki.

Leopardy to nic nowego w polskiej armii. Korzystamy bowiem ze 128 maszyn podarowanych przez Bundeswehrę - przypomina "Rzeczpospolita". Rzecznik MON Jarosław Rybak zarzeka się, że żadne decyzje w sprawie sprowadzenia kolejnych jeszcze nie zapadły.