Parada ruszy z Placu Mickiewicza, spod legendarnego pomnika Poznańskich Krzyży, upamiętniającego masakrę robotników z 1956 roku. To najbardziej oburza poznańskich księży i kombatantów. Zgodnie twierdzą, że to profanacja pomnika. Naprzeciw homoseksualistom wyjdzie także poznańska Młodzież Wszechpolska. Ogoleni na łyso młodzieńcy spróbują zablokować przemarsz parady.

Te wzburzone nastroje studzić będzie 400 policjantów. "Chodzi przede wszystkim o to, aby nie dopuścić do konfrontacji" - tłumaczy rzecznik poznańskiej policji Zbigniew Paszkiewicz. Zapowiada, że mundurowi w razie konieczności będą działać stanowczo. W pamięci mają bowiem przepychanki i bójki na paradzie sprzed trzech lat.

Na wszelki wypadek policja wyśle na ulice także konny oddział policji, niezastąpiony do tłumienia zamieszek.

Poznańska kuria ostro protestuje przeciw Marszowi Równości. "Parada kłóci się z pojęciem tolerancji. Nie może być tolerancji dla zła, nie można zamieniać tolerancji w akceptację zła, a czyny homoseksualne są złem moralnym" - tłumaczy ksiądz Maciej Szczepaniak.

Geje i lesbijki mają inne zdanie. Na ulicach Poznania chcą zaprotestować przeciw prześladowaniom ze względu na płeć, orientację seksualną, wyznanie, biedę. Maszerować będzie około pół tysiąca osób. Specjalnie przyjadą homoseksualiści z zagranicy, między innymi z Niemiec, Francji i Szwecji.

Parada zakończy trwające od 8 listopada Dni Równości i Tolerancji 2007.