Sprawa dotyczy ulicy na osiedlu Skorupy w Białymstoku; imieniem majora "Łupaszki" rada miasta nazwała ją w kwietniu 2018 r. Inicjatorami byli radni PiS, którzy mieli wtedy większość w radzie. Radni nadali ulicy imię Zygmunta Szendzielarza, mimo że prezydent miasta proponował nazwę Podlaska.

Reklama

Patron jednak od początku wzbudza w Białymstoku emocje. Praktycznie tuż po nadaniu ulicy imienia "Łupaszki" pojawiły się tam napisy i wlepki "zbrodniarz", tablice oblewane są czerwoną farbą. W ubiegłym roku na płocie otaczającym pobliską budowę malowane były hasła m.in. "Łupaszko - morderca!!!" i "Miejsce zbrodniarzy jest na śmietniku historii. Łupaszko to ludobójca!!!". W styczniu tego roku na ogrodzeniu i garażach przy sąsiedniej ulicy ktoś napisał m.in. "Nikt nie chce mieszkać na ulicy zbrodniarza".

Jesienią ub. roku rada nowej kadencji nazwę ulicy zmieniła na Podlaską, czyli pierwotnie planowaną przez magistrat. Inicjatorami byli radni Forum Mniejszości Podlasia (FMP), które w radzie wchodzi w skład, większościowego w tej kadencji rady, klubu Koalicji Obywatelskiej. Autorzy tego projektu, odnosząc się do działań "Łupaszki", wskazywali, że na szlaku jego oddziałów "były spalone wsie i ludność cywilna". W głosowaniu, w którym rada opowiedziała się za tą zmianą nazwy, zdecydował jeden głos.

W listopadzie 2019 roku wojewoda podlaski wydał jednak rozstrzygnięcie nadzorcze i stwierdził nieważność tej uchwały; jego prawnicy ocenili bowiem, iż została podjęta z istotnym naruszeniem prawa, przy jej procedowaniu doszło do naruszenia zasad techniki prawodawczej, a jej zapisy zostały zredagowane z naruszeniem zasad przyzwoitej legislacji.

Uzasadnieniu dotyczącemu dotychczasowego patrona Szendzielarza "Łupaszki" zarzucili, że "wskazuje na fakty nieznajdujące potwierdzania w dokumentach historycznych". Przywołano pismo w tej sprawie prezesa Instytutu Pamięci Narodowej Jarosława Szarka, który uzasadnieniu projektu uchwały zarzucił "poważne błędy merytoryczne", dotyczące m.in. pacyfikacji w 1944 roku litewskiej wsi Dubinki i spalenia części wsi Potoka (pod Białymstokiem) w maju 1945 roku.

"Organ nadzoru uznaje stanowisko prezesa IPN za miarodajne w przedmiotowym zakresie, z uwagi na to, że badania historyczne należą do ustawowych zadań tej instytucji" - napisano w uzasadnieniu rozstrzygnięcia wojewody podlaskiego, wskazując przy tym m.in., że w 1993 roku sąd wojskowy unieważnił, wydane po wojnie wyroki skazujące "Łupaszkę" na śmierć, a w 2006 roku Sejm przyjął uchwałę "oddającą mu cześć". "Postać mjr. Szendzielarza upamiętniona jest w przestrzeni publicznej w wielu miastach Polski" - napisano w uzasadnieniu rozstrzygnięcia nadzorczego wojewody.

W grudniu, jednym głosem, rada miasta zdecydowała o zaskarżeniu tego rozstrzygnięcia do Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego w Białymstoku. Ten we wtorek skargę na rozstrzygnięcie nadzorcze wojewody oddalił.

Jak wyjaśniał sędzia Marek Leszczyński, o sprzeczności uchwały z prawem można mówić w sytuacji, gdy takiemu aktowi można postawić zarzut "istotnego naruszenia prawa"; a takim naruszeniem może być brak uzasadnienia uchwały lub jej niewłaściwe uzasadnienie.

Sąd zwrócił uwagę, że jeśli organ samorządu jest zobowiązany do wydania np. konkretnej uchwały, a jej podstawę prawną i treść determinują przepisy, ewentualny brak uzasadnienia wady "istotnej" nie stanowi, ale jeśli rada miasta sama ma możliwość wyboru sposobu wykonania "danego zadania o charakterze publicznym", wybór załatwiania danych spraw musi wynikać z uzasadnienia. Jego brak stanowi istotne naruszenie prawa.

Sędzia Leszczyński zwracał uwagę, że przy tej uchwale o zmianie nazwy ulicy, przepisy nie nakładały na radnych obowiązku przyjęcia uchwały o określonej treści, a więc sposób rozstrzygnięcia przyjęty w uchwale musiał wynikać z jej uzasadnienia. Tymczasem uzasadnienie projektu uchwały, które jest prawnie wymagane, nie odpowiada stanowi faktycznemu - mówił sędzia.

Argumentował, że uchwała dotyczy nadania nazwy ulicy, gdy w rzeczywistości chodzi o jej zmianę (z im. Szendzielarza na Podlaską). Ponadto w uzasadnieniu projektu uchwały brak jest wskazania jakichkolwiek przyczyn, dla których następuje zmiana dotychczasowej nazwy na nową - dodał. Sąd ocenił też, że doszło do naruszenia zasad tzw. techniki prawodawczej, bo treść uchwały nie jest jednoznaczna.

Sąd podkreślał, że rada ma uprawnienia do nadawania czy zmiany nazw ulic, ale są to dwie różne sytuacje. W tym drugim przypadku uzasadnienie projektu takiej uchwały musi - w ocenie sądu - "przekonywać, dlaczego dotychczasowa nazwa nie może pozostawać w obrocie prawnym". Sędzia Leszczyński zwracał uwagę, że gdyby takich zmian można było dokonywać bez stosownego wyjaśnienia zasadności, mogłoby to doprowadzić do chaosu.

Bo każdy nowy skład rady miasta (...) miałby możliwość, właściwie bez żadnego uzasadnienia, czasami konieczności, celowości, nadania tych nazw bez żadnej kontroli - mówił sędzia. Dodał, że takie uzasadnienie musi zawierać "pewne elementy, które dają się zweryfikować i muszą mieć charakter obiektywny" i w tej konkretnej sprawie należało wykazać, dlaczego nazwa dotychczasowa nie może pozostać".

Wyrok nie jest prawomocny, przysługuje od niego skarga do Naczelnego Sądu Administracyjnego. Przewodniczący rady miasta Łukasz Prokorym poinformował, że zostanie złożona skarga do NSA. Nie widzę żadnego argumentu, żebyśmy mieli takiej skargi nie wysyłać. W naszej ocenie mieliśmy podstawę prawną, by taką uchwałę podjąć - powiedział. Ocenił też, że uchwała została uzasadniona, a do tego w żadnych przepisach nie jest zapisane, jak owo uzasadnienie ma w praktyce wyglądać.

Reklama