Ofiara trafiła do szpitala w ciężkim stanie. Lekarzom nie udało się uratować rąk studentowi. Nie było na to szans, bo petarda wybuchła, gdy ją trzymał w dłoniach.

Wezwani policjanci wyprowadzili z bloku mieszkańców czterech klatek schodowych. Potem sprawdzili czy 22-latek nie ma innych niebezpiecznych materiałów. Znaleziono w jego piwnicy jakieś chemikalia, a teraz specjaliści sprawdzają czy to z nich student zrobił petardę.

Dużo szczęscia mieli inni domownicy, którzy w momencie eksplozji byli w mieszkaniu. "Mieszkanie zostało zniszczone, innym osobom, w tym trzyletniemu dziecku, które przebywały w lokalu nic się nie stało" - informuje Paweł Międlar z zespołu prasowego podkarpackiej policji.