Większość renomowanych e-sklepów uprzedza o tym klientów. Największa polska internetowa księgarnia Merlin.pl radzi wybierać rzeczy oznaczone symbolem "24 h". I koniecznie trzeba paczkę odebrać samemu. "<24 h> oznacza, że książka czy płyta jest w naszym magazynie i nie musimy jej zamawiać u wydawcy. Niestety na pracę kurierów wpływu już nie mamy. Lepiej odebrać towar osobiście" - radzi Agnieszka Pawłowska z Merlin.pl.

Oczywiście nie tylko Merlin.pl jest zasypany zleceniami. W internetowym sklepie sieci Empik, klikając na wybraną pozycję, pojawia się niezbyt miły komunikat: "Wysyłamy w 30 dni". Mniejsze sklepy, takie jak Perfumeria.pl, od poniedziałku w ogóle już nie przyjmują nowych zamówień.

Z tym nawałem nie radzi sobie poczta. Tu po prostu brakuje rąk do pracy. Poczta Polska potrzebuje tysiąc listonoszy i nieograniczoną ilość osób do pracy w sortowni. Jednak do Wigilii nie ma szans na ich znalezienie.

"Przez warszawską sortownię dziennie przechodzi 50 tysięcy paczek. W ostatni weekend nawet dyrektorzy i kierownicy pomagali je segregować. Ale niestety zdarza się, że paczka <idzie> nawet tydzień, albo i dłużej" - przyznaje w rozmowie z "Metrem" Radosław Kazimierski, rzecznik Poczty Polskiej.

Nie lepiej jest w firmach kurierskich. "Żeby zdążyć przed świętami z przesyłkami ze sklepów internetowych, z którymi mamy podpisane umowy, to od dwóch tygodni nie przyjmujemy przesyłek indywidualnych" - mówi Daria Konik z firmy GSL. Podobnie jest w jednej z największych firm kurierskich UPS.

Polacy coraz chętniej kupuja prezenty w internecie. W tym roku znowu padnie pod tym względem rekord. Obroty na Allegro.pl przekroczą miliard zł, księgarni Merlin.pl - 100 milionów - prognozuje "Metro".