"Wśród tych trzech zatrzymanych mogli być nawet zleceniodawcy mordu na Krzysztofie" - mówi o policjantach ojciec zamordowanego Włodzimierz Olewnik. W TVN24 opowiadał, że to właśnie z nimi kontaktował się w trakcie porwania. "Oni wówczas robili mi wodę z mózgu" - przyznał.

Ale zarzuty prokuratorskie nie idą tak daleko. "Niedopełnienie obowiązków służbowych skutkujących śmiercią człowieka i utrudnianie śledztwa" - tak oficjalnie brzmi zarzut, jaki usłyszą trzej policjanci - Remigusz M. oraz jego dwaj ówcześni podwładni z Płocka - Henryk S. i Maciej L.

Remigiusz M. jest już na emeryturze. Dwaj pozostali pracują w policji i mają bardzo dobre opinie. Jeden z nich jest już nawet oficerem Centralnego Biura Śledczego.

Policjantów zatrzymali funkcjonariusze Biura Spraw Wewnętrznych. Rzecznik komendanta głównego policji Mariusz Sokołowski mówi jedynie, że zatrzymanie zleciła prokuratura w Olsztynie. O ewentualnych zarzutach dla zatrzymanych nie chce mówić.

"To było raczej doprowadzenie niż zatrzymanie. Odbyło się bardzo spokojnie" - mówił Sokołowski w TVN24. Zdradził, że wszystkich trzech funkcjonariusze zastali w domach.

Emerytowany policjant Remigiusz M. publicznie oskarżany o to, że nic nie zrobił w sprawie porwania Olewnika, odpierał zarzuty. Bronił się, wyliczając swoje zasługi, a nawet atakował rodzinę zamordowanego.

Przeczytaj, jak policjant bronił się przed zarzutami