Dziennik Gazeta Prawana logo

Czwarty zły policjant w sprawie Olewnika

29 kwietnia 2008, 23:14
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
Trzech policjantów, którzy wczoraj usłyszeli zarzuty niedopełnienia obowiązków w sprawie Krzysztofa Olewnika, może okazać się jedynie pierwszymi w serii aresztowań. Z informacji DZIENNIKA wynika, że jest jeszcze czwarty, który może mieć problemy z prokuratorem. Funkcjonariusz z Płocka był widziany ze sprawcami porwania, kiedy kłócił się o pieniądze.

Zarzutów dla Remigiusza M., Macieja L. i Henryka S. można się było spodziewać od dawna - prokuratorska analiza sprawy Olewnika z 2007 r., do której udało się dotrzeć DZIENNIKOWI, wymienia ich wprost jako podejrzewanych. Ale wskazuje na jeszcze jednego policjanta z płockiej policji Wojciecha K.

"W kręgu osób podejrzewanych o współudział w uprowadzeniu lub o kontakt z jego sprawcami powinni znaleźć się (...) uczestnicy spotkania towarzyskiego w domu Krzysztofa Olewnika ze szczególnym uwzględnieniem Wojciecha K." - taki wniosek wyciągnęli olsztyńscy śledczy szukający odpowiedzi na pytanie, dlaczego śledztwo było prowadzone tak nieudolnie, że porwany z własnego domu 24-letni chłopak po dwóch latach przetrzymywania został zabity mimo przekazania okupu.

W analizie padają oskarżenia. Najcięższe to słowa świadka, znajomego jednego ze sprawców. Człowiek ten przypadkowo widział w 2004 r. spotkanie porywacza z dwoma mężczyznami. Wybuchła między nimi kłótnia o kilkadziesiąt tysięcy złotych. Świadek na zdjęciach rozpoznał Wojciecha K.

A były jeszcze inne poszlaki - telefony. W 2003 r. do Sławomira Kościuka i Wojciecha Franiewskiego, czyli morderców Olewnika, ktoś dzwonił z ulicznych automatów za pomocą trzech kart telefonicznych. Z każdej karty przynajmniej raz dzwoniono z budki w miejscowości, gdzie wówczas mieszkał policjant. Nie dość tego - z tych kart wykonano również połączenie do Komendy Miejskiej Policji w Płocku na numer aparatu, z którego korzystał Wojciech K. Te wszystkie ślady nie zostały jednak wykorzystane przez poprzednie ekipy śledcze.

"Wojciech K. powinien zostać pokazany świadkowi, a potem powinien mu zostać postawiony zarzut” - napisali w analizie olsztyńscy śledczy, którzy przejęli i zakończyli sprawę porwania.

Również prawnicy Olewników dziwią się, że policjanta na razie nie ma wśród podejrzanych.

"My też mamy wątpliwości co do osoby Wojciecha K. i mamy nadzieję, że jego zachowanie zostanie wyjaśnione przez prokuratora" - mówi DZIENNIKOWI pełnomocnik rodziny Olewników, mecenas Ireneusz Wilk.

Ten kolejny policyjny trop wskazujący na związki porywaczy z funkcjonariuszami może tłumaczyć, dlaczego śledztwo było tak nieudolne. "Wszystkie tzw. błędy w sprawie to nie jest indolencja, bo nie popełniłby ich student kryminalistyki. To była przestępcza działalność, a nie zaniedbania" - mówił nam znany kryminolog Brunon Hołyst.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Świadczenia, emerytury, podatki, zmiany przepisów, newsy gospodarcze... To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik Radzi. Chcesz się dowiedzieć, kto może przejść na wcześniejszą emeryturę? A może jakie ulgi można odliczyć od podatku? Kto może otrzymać środki w ramach renty wdowiej? Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj