Dziennik Gazeta Prawana logo

Rutkowski mógł pomagać porywaczom

17 maja 2008, 23:55
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
rutkowski
rutkowski/Inne
Detektyw Krzysztof Rutkowski mógł współpracować z porywaczami - podejrzewa Włodzimierz Olewnik, ojciec zamordowanego Krzysztofa. Ale nazwisko Rutkowskiego pojawia się też przy innych porwaniach. Obciążają go zeznania skruszonego gangstera i materiały operacyjne CBŚ - donosi "Wprost".

Oskarżenia pod adresem Rutkowskiego - także o wyłudzenie pieniędzy - rodzina Olewników stawiała już w kwietniu. A według "Wprost" znany detektyw mógł pomagać gangsterom także w innych głośnych porwaniach. Jak twierdzą informatorzy tygodnika, śledczy zastanawiają się nad postawieniem mu zarzutów.

Najpoważniejszy dowód obciążający Rutkowskiego znajduje się w aktach sprawy porwania Mariusza M., który wiosną 2004 roku w niewyjaśnionych okolicznościach zaginął w Piasecznie - pisze "Wprost".

Kilka dni później z jego rodzicami skontaktował się porywacz, który za uwolnienie Mariusza M. zażądał miliona złotych. Aby udowodnić, że przetrzymuje uprowadzonego, przesłał rodzinie obcięty palec ofiary. Równocześnie rodzina Mariusza M. wynajęła detektywa Rutkowskiego. Na początek otrzymał od rodziców kilkadziesiąt tysięcy złotych zaliczki - pisze "Wprost".

Jego działania nic jednak nie dały - po porwanym ślad zaginął. Do sprawy wrócono dwa lata później, gdy w ręce policji wpadł przestępca z gangu mokotowskiego. Chcąc wytargować mniejszy wyrok, zaczął sypać i szczegółowo opowiadać o porwaniu. "Rutkowski i jeden z jego ludzi przyjeżdżali do nas potajemnie. Raz, kiedy M. rozpoznał Rutkowskiego, zaczął na jego widok szarpać się i krzyczeć: Człowieku, błagam cię, pomóż mi, jesteś przecież detektywem" - można przeczytać w notatce policjanta, który przesłuchiwał gangstera.

Od tego czasu ślad po uprowadzonym się urwał. Czy Mariusz M. został zamordowany, bo zorientował się, że detektyw Krzysztof Rutkowski współpracuje z gangsterami i bierze pieniądze od jego rodziny za udawane próby pomocy? - pyta "Wprost".

Detektyw Rutkowski w rozmowie z tygodnikiem na początku mówił, że sprawy uprowadzenia Mariusza M. nie pamięta. Później, gdy sobie o niej przypomniał, stwierdził, że nie ma sobie nic do zarzucenia.

"Pieniądze, które podjąłem, zostały w całości wykorzystane na nasze działania. To nie nasza wina, że porwanego nie udało się odbić" - mówi Rutkowski. Kategorycznie zaprzecza, by widział się z Mariuszem M. po jego uprowadzeniu.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Świadczenia, emerytury, podatki, zmiany przepisów, newsy gospodarcze... To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik Radzi. Chcesz się dowiedzieć, kto może przejść na wcześniejszą emeryturę? A może jakie ulgi można odliczyć od podatku? Kto może otrzymać środki w ramach renty wdowiej? Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj