Dziennik Gazeta Prawana logo

Rozwód polityki z elitami

12 lipca 2008, 04:00
Ten tekst przeczytasz w 3 minuty
Socjologiczną osobliwością życia politycznego w latach 90. była jego profesorskość, ten efekt uboczny uwiądu życia akademickiego w PRL, który wiele uniwersyteckich natur pchnął prosto w objęcia polityki. To spowodowało, że po roku 1989 nasycenie polskiej polityki ludźmi z tytułami naukowymi znacznie przekroczyło europejską normę. Wszystkie bez wyjątku formacje solidarnościowe tworzyli intelektualiści - od Lipskiego, Modzelewskiego i Bugaja na lewicy poczynając przez Geremka, Smolara i Balcerowicza w centrum po Najdera, Kaczyńskiego i Chrzanowskiego na prawicy. Podobnie było u postkomunistów, którzy poprawiali swój wizerunek albo lansowaniem młodych twarzy, albo naukowymi tytułami Pastusiaka, Wiatra czy Krawczuka. Nawet najbardziej przaśne PSL swoimi liderami mianowało Kozakiewicza, Łuczaka czy Wojciechowskiego.

Szczególne zagęszczenie akademickich natur pojawiło się w Unii Demokratycznej, co potem wskazywano jako jej polityczny defekt pozbawiający ją społecznego słuchu oraz nadający partii rys wyniosłości. Jednak typowe cechy umysłowości akademickiej pojawiały się od prawa do lewa. Idea antykomunizmu Kaczyńskich i Dorna była owocem teoretycznych pasji, które kazały im badać nieoczywiste scenariusze upadku imperiów. Natomiast spór z solidarnościową lewicą o naturę polskości - czy kryje ona w sobie demony - pasował bardziej do seminarium niż do realnej polityki. Nawet na SLD uznawanym za skrajnie pragmatyczny profesura odcisnęła silne piętno. Koncepcje gospodarcze ministrów Kołodki czy Belki były w istocie sporem profesorów, którzy biorą władzę po to, by dowieść innemu profesorowi, Balcerowiczowi, fałsz jego teoretycznych przesłanek.

Polityka lat 90. była jednak dumna ze swoich wyedukowanych reprezentantów. Była to epoka przekonana o wartości ekspertów, głównym tonem ówczesnej publicystyki było utyskiwanie, że polityka ciągle zbyt mało władzy oddaje w ręce tak zwanych fachowców.

Druga dekada polskiej polityki przebiegła w rytm zupełnie innej logiki. Premier Miller był pierwszym politykiem nowego typu, który uznał, że eksperci są od doradzania, od rządzenia zaś - politycy. Na front wyszli partyjni wyjadacze. Jeszcze dalej poszedł Kaczyński, przekraczając kolejne ważne granice. Po pierwsze, nawet partyjnych wyjadaczy uznał za pięknoduchów, zabrał im więc władzę, aby oddać ją w ręce spin doktorów skupionych już tylko na słupkach sondaży. Po drugie, zamienił partię w zdyscyplinowaną armię mówiącą jednym głosem, w której nie ma miejsca na solowe występy Dorna czy Sikorskiego.

Platforma kontynuuje ten kurs. Ujawnione ostatnio Przekazy Dnia, PR-owskie wykładnie codziennych wydarzeń przygotowywane dla posłów Platformy, zaskakują swoim umysłowym poziomem. Te mądrości rodem z lekcji przysposobienia obronnego pokazują PR epoki, która intelektualistów z polityki w pełni już wyrugowała. Bo czy można sobie wyobrazić Rokitę albo Śpiewaka, którzy pytani o stosunek rządu do rosnących cen benzyny wydeklamują, że "rząd przygląda się sytuacji na rynku paliw"?

Jednak w polityce nie ma dziś wybitniejszych umysłów nie tylko dlatego, że nie pasują one do partyjnej machiny. Zmiana jest głębsza. Dziś władza stała się po prostu doskonale obojętna wobec elit. Całkowicie odporna na ich czar. Rząd Tuska to pierwszy gabinet, który nie ma swoich Balcerowiczów, Geremków, Rokitów, nie dlatego że nie potrafi ich do siebie przyciągnąć, ale ponieważ przyciągnąć ich nie chce. Platforma nie czuje nawet potrzeby afiliowania przy sobie wielkich nazwisk. Nie chce mieć ani sławnych ekspertów, ani nawet wielbiących ją z daleka ideologów. To jest polityka, która uważa, że od elit niewiele już zależy. Ot, jedna z grup społecznych - jak przedszkolanki czy taksówkarze - z których głosem liczyć się trzeba dopiero wtedy, gdy zbliżają się wybory.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Świadczenia, emerytury, podatki, zmiany przepisów, newsy gospodarcze... To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik Radzi. Chcesz się dowiedzieć, kto może przejść na wcześniejszą emeryturę? A może jakie ulgi można odliczyć od podatku? Kto może otrzymać środki w ramach renty wdowiej? Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj