Chodzi o poszerzenie tego opisu o wzmiankę dotyczącą działania na szkodę interesu publicznego i interesu prywatnego.
W analogiczny sposób wyrok został zmieniony w stosunku do urzędniczki kancelarii premiera Moniki B., która w czerwcu 2019 r. przed Sądem Okręgowym w Warszawie została skazana na 6 miesięcy pozbawienia wolności w zawieszeniu na rok.
Sąd utrzymał wyrok w całości w stosunku do pozostałych trzech urzędników - Miłosława K. z kancelarii premiera oraz Justyny G. i Grzegorza C. z ambasady RP w Moskwie - którzy w I instancji zostali uniewinnieni.
"Wiele bezpieczników"
Przepisy o organizacji lotów przewidywały wiele bezpieczników: Kancelarię Prezydenta, KPRM, BOR, 36. specpułk. Te wszystkie bezpieczniki zostały wyłączone - powiedziała w uzasadnieniu prawomocnego wyroku ws. organizacji lotu do Smoleńska z 10 kwietnia 2010 r. sędzia Sądu Apelacyjnego w Warszawie Anna Kalbarczyk.
Prokuratura złożyła apelację na niekorzyść wszystkich oskarżonych, którą poparli też oskarżyciele posiłkowi. Zarówno w przypadku Arabskiego, jak i Moniki B., prokuratura nie zgodziła się z odstąpieniem od wymierzenia grzywny. Dodatkowo w przypadku Arabskiego prokurator zakwestionował brak orzeczenia zakazu zajmowania stanowisk kierowniczych, nadzorczych i kontrolnych w instytucjach państwowych oraz samorządowych.
- zaznaczyła sędzia Kalbarczyk przewodnicząca składowi orzekającemu.
Jak dodała, te przepisy "przewidywały na różnych szczeblach wiele bezpieczników, które miały gwarantować bezpieczeństwo osób". - podkreśliła sędzia. Oceniła, że powodem tego była "praktyka i to, że lotnisko w Smoleńsku położone było najbliżej".
- - powiedziała. Jak kontynuowała, .
- - mówiła sędzia Kalbarczyk. Jak oceniła, w sprawie każda z tych instytucji "była kluczowa", ale sąd apelacyjny orzekł w piątek jedynie w zakresie postępowania, które rozpoznawał.
Obrońcy Tomasza Arabskiego oraz Moniki B. domagali się ich uniewinnienia.