Dziennikarze nie mają wstępu do strefy, w której ogłoszono stan wyjątkowy. To 183 miejscowości w województwach podlaskim i lubelskim. Od początku kryzysu przy granicy, dziennikarze i politycy opozycji wskazują, że brak możliwości relacjonowania wydarzeń prowadzi do manipulowania faktami i niepełnego przedstawiania sytuacji, która rozrywa się na miejscu.
Po spotkaniu z szefem Rady Europejskiej premier Morawiecki powiedział, że nie ma , choć ocenił, że są one podatne na białoruskie i rosyjskie fake newsy.
"Bezpośrednie zagrożenie"
mówił Mateusz Morawiecki.
Ocenił też, że obecnie sytuacja na granicy
- - zapowiedział premier.
Do tej pory politycy PiS stali na stanowisku, że w strefie nie jest bezpiecznie, a obecność dziennikarzy wzmocni zagrożenie prowokacjami.
"Jakaś formuła dla mediów"
W środę szef BBN Paweł Soloch, pytany o obecność dziennikarzy przy granicy odpowiedział, że "były rozmowy o dopuszczeniu dziennikarzy do granicy z Białorusią". - dodał.
Soloch przyznał, że były prowadzone na ten temat rozmowy z udziałem prezydenta Andrzeja Dudy. Zaznaczył, że widoczna według niego. - oświadczył.
Dziennikarz. W mediach od ćwierć wieku, pamiętający czasy, gdy papierowe gazety były jeszcze czarno-białe. Dziś zachwycony możliwościami, które daje internet. Uważa, że media powinny być jednocześnie i wolne, i szybkie. Oprócz polityki interesują go tematy społeczne i naukowe. Miłośnik gry słów i półsłówek - także w tytułach. W dzienniku.pl od kwietnia 2020 roku. Prywatnie dumny właściciel niebieskiego busika i przyjaciel psa Kluska.