Żaryn powiedział, że do takich ustaleń doszła Agencja Bezpieczeństwa Wewnętrznego w śledztwie prowadzonym pod nadzorem prokuratury. - - podał Żaryn.
23 maja doszło do lądowania na lotnisku w Mińsku samolotu linii Ryanair lecącego z Aten do Wilna. Na pokładzie byli m.in. białoruski dysydent Raman Pratasiewicz i jego partnerka - Sofia Sapiega. Samolot pod pozorem informacji o bombie na pokładzie został zmuszony do lądowania w Mińsku, a Protasiewicz i Sapiega - aresztowani.
- powiedział Żaryn.
wyjaśnił rzecznik.
Oficer KGB miał instruować pracownika wieży prowadzącego kontakt z pilotem samolotu. - poinformował.
Żaryn zaznaczył, że przejęcie kontroli nad pracami wieży kontroli lotów przez funkcjonariusza służby specjalnej jest czymś niespotykanym, wykracza poza przepisy i praktykę.
"Nie istniało żadne zagrożenie bombowe dla samolotu"
Rzecznik prasowy ministra koordynatora służb specjalnych powiedział, że czynności wykonane w polskim śledztwie pozwoliły ustalić i udokumentować przebieg wydarzeń na lotnisku w Mińsku, a także wykazały, że nie istniało żadne zagrożenie bombowe dla samolotu.
- - wyjaśnił. - - dodał.
Cała sytuacja została sprowokowana przez stronę białoruską w celu sprowadzenia samolotu na ziemię w Mińsku - wynika ze śledztwa.
Żaryn ocenił, że w tym przypadku mieliśmy do czynienia z operacją reżimu Aleksandra Łukaszenki, który dzięki takim działaniom - w tym szantażowi i sterroryzowaniu pilota - zmusił do lądowania samolot cywilny w celu zatrzymania znajdującego się na pokładzie dysydenta.
- podkreślił rzecznik.
O sprawie, powołując się na Żaryna, napisał w środę "New York Times". Według gazety kontroler z wieży w Mińsku po ucieczce z Białorusi miał przedstawić polskim służbom specjalnym szczegółowe dowody na to, że samolot został zmuszony do lądowania w ramach operacji porwania Pratasiewicza, zorganizowanej przez białoruskie służby wywiadowcze.