Policjanci, którzy pojawili się na miejscu dachowania pod Włodzieninem (woj. opolskie) znaleźli tylko rozbitego chryslera. Kierowcy już tam nie było. Gdy potem dostali wezwanie do ucieczki ze szpitala, to połączyli kropki…
26 maja pod Włodzieninem (woj. opolskie) - jak podaje TVN 24 - dachował chrysler. Funkcjonariusze drogówki znaleźli jednak już tylko samo auto, a poszukiwania kierowcy niczego nie dały.
Wezwanie do ucieczki ze szpitala
Jaki czas później do policji trafiło wezwanie ze szpitala, że uciekł stamtąd pacjent, który sam zgłosił się do placówki, a jego wygląd wskazywał na to, że mógł brać udział w jakimś wypadku. Funkcjonariuszom udało się szybko mężczyznę wytropić - zabłocony i bosy krył się w krzakach pod szpitalem. Tym razem nie udało mu się uciec.
Okazało się, że mężczyzna nie dość, że ma 1,5 promila alkoholu w organizmie, to jeszcze odebrano mu prawo jazdy. Teraz grozi mu do dwóch lat więzienia i grzywna.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Powiązane
Andrzej Mężyński
<p><span>Dziennikarz. Zaczynał w „Super Expressie”, w Dziennik.pl od samego początku istnienia portalu, czyli kwietnia 2006. Obecnie jest wydawcą i redaktorem Newsroomu, zajmuje się także działem Technologie. W czasie wolnym gra w gry komputerowe oraz maluje figurki do Warhammera. Uwielbia koty.</span></p>