Gdy ktoś pyta mnie tylko o jedną rzecz, z której jestem szczególnie dumny jako prezes Instytutu Pamięci Narodowej to odpowiadam niezmienne, że jest to rozpoczęcie procesu poszukiwań, ekshumacji i identyfikacji ofiar terroru komunistycznego. Gdyby nie decyzje podjęte na początku mojej kadencji wspólnie z Radą Ochrony Pamięci Walk i Męczeństwa, to do tej pory nie udałoby się odnaleźć wielu polskich bohaterów, w tym legendarnych dowódców AK i polskiego podziemia niepodległościowego, jak Zygmunt Szendzielarz +Łupaszka+ czy Hieronim Dekutowski +Zapora+"- powiedział PAP Łukasz Kamiński.

Prezes IPN przypomniał, że obecnie poszukiwania tajnych miejsc pochówku ofiar komunizmu prowadzone są przez Instytut w całej Polsce, co w ostatnich latach pozwoliło odnaleźć szczątki ponad 800 osób i zidentyfikować 66 z nich. Instytut wciąż intensywnie poszukuje gen. Augusta Emila Fieldorfa "Nila" i rotmistrza Witolda Pileckiego. W tej sprawie jesienią br. zostaną wznowione prace poszukiwawcze na Łączce na Cmentarzu Wojskowym na Powązkach w Warszawie. Wśród odnalezionych i zidentyfikowanych w Białymstoku są również ofiary terroru niemieckiego.

Te poszukiwania są ogromnie ważne dla nas wszystkich. Chodzi o godne pochowanie ofiar, co jest naszym obowiązkiem, w ten sposób przywracamy pamięć o ludziach, którzy już po wojnie, często z bronią w ręku, walczyli o niepodległość Polski - mówił Kamiński. Zaznaczył też, że w poszukiwania polskich bohaterów angażują się pracownicy różnych pionów IPN, głównie Samodzielny Wydział Poszukiwań pod kierownictwem prof. Krzysztofa Szwagrzyka, ale również prokuratorzy, archiwiści, historycy i pracownicy administracji. To pokazuje siłę Instytutu - dodał.

Pytany o działalność archiwalną Instytutu Kamiński zwrócił uwagę na powstałe za jego kadencji Cyfrowe Archiwum. W tej chwili jest to najnowocześniejszy system nie tylko informacji archiwalnej, ale także zarządzania archiwami. Umożliwia ono sprawne wyszukiwanie interesujących użytkownika materiałów archiwalnych. Coraz więcej z nich jest zdigitalizowanych. Postać elektroniczną otrzymują akta spraw, kartoteki, fotografie, filmy i nagrania - mówił szef Instytutu. Docelowo Cyfrowe Archiwum będzie zawierać informacje o całym zasobie IPN. Tylko w 2015 roku do tego systemu archiwiści wprowadzili opisy ponad 170 tysięcy jednostek archiwalnych. Indeks osobowy uzupełniono o 1,2 mln nowych zapisów. W sumie w Cyfrowym Archiwum dostępne są obecnie opisy ponad 17 mln jednostek archiwalnych oraz 19 mln opisów indeksu osobowego.

Inną ważną inicjatywą archiwów IPN jest powstałe w 2014 r. Centrum Udzielania Informacji o Ofiarach II Wojny Światowej. "Pozwala ono uzyskać dane o ofiarach represji niemieckich i sowieckich, a to jest o tyle ważne, że niemal w każdej polskiej rodzinie jest ktoś, kto ucierpiał w czasie wojny z powodu działań okupantów. Do centrum może zwrócić się każdy, wystarczy tylko skontaktować się z Instytutem bezpośrednio lub za pośrednictwem poczty elektronicznej lub tradycyjnej" - zachęcał Kamiński.

W obszarze edukacji prezes IPN zwrócił uwagę, że dla Instytutu szczególnie ważne są te projekty, dzięki którym polską historię poznawali młodzi ludzie. Nasza oferta w tym obszarze jest naprawdę bogata i obejmuje między innymi projekty, w ramach których uczniowie sami odkrywają przeszłość. Dla młodych ludzi niezwykle cenne jest to, że mogą porozmawiać z kimś, kto przeżył drugą wojnę światową lub doświadczył represji w czasie PRL" - zaznaczył. "Ale oferta IPN dostępna jest również w internecie, gdzie mamy liczne portale edukacyjne, m.in. o zbrodni wołyńskiej, Żołnierzach Wyklętych, obławie augustowskiej czy dotyczących sprzeciwu wobec komunizmu. Z naszej oferty chętnie korzystają uczniowie i nauczyciele poza granicami Polski, którzy wykorzystują na przykład nasze gry edukacyjne" - dodał Kamiński.

Z projektów edukacyjnych, które cieszą się dużą popularnością wymienił m.in. akcję "Patroni naszych ulic", polegającą na publikowaniu broszur o bohaterach polskiej historii XX w., których imiona i nazwiska są zawarte w nazwach polskich ulic. Do tej pory IPN wydał ponad 30 broszur, które przypominają tak znane postaci, jak marszałek Józef Piłsudski, papież Jan Paweł II czy Irena Sendlerowa, ale także popularyzują postaci mniej znane, jak np. Marian Rejewski, który wspólnie z innymi kryptologami złamał kod niemieckiej maszyny szyfrującej Enigma. Broszury te trafiają m.in. do mieszkańców konkretnych ulic.

Pytany o działalność naukową prezes IPN zaznaczył, że rezultaty tej aktywności będą widoczne dopiero w najbliższym czasie. Pamiętajmy, że cykl projektów badawczych jest mniej więcej pięcioletni, dlatego wartościowe publikacje naukowe, np. o wydarzeniach 1956 roku, pojawią się dopiero teraz, gdy kończy się poświęcony im projekt. Gdybym miał podsumować całą kadencję, to IPN wydał w tym czasie około 900 publikacji o najnowszej historii Polski, w tym ponad 500 książek, z których wiele otrzymało nagrody w różnych konkursach. Znaczącą zmianą jest to, że dziś dużo więcej ukazuje się monografii i opracowań niż zbiorów dokumentów czy publikacji pokonferencyjnych - zaznaczył.

Za największą porażkę Instytutu Kamiński uznał fakt, że nie zmienia się ocena stanu wojennego, mimo wieloletnich wysiłków IPN. Badania wciąż pokazują, że ok. 40 proc. polskiego społeczeństwa uważa, że stan wojenny był usprawiedliwiony rzekomą interwencją sowiecką. A to jest wbrew wszystkim faktom! Udało nam się przywrócić do świadomości Polaków żołnierzy powojennego podziemia antykomunistycznego, ale niestety w sprawie stanu wojennego nie ma istotnej zmiany - mówił Kamiński.

Kolejnym - jego zdaniem – niepowodzeniem jest mała liczba aktów oskarżenia wobec sprawców zbrodni komunistycznych. To oznacza, że sprawiedliwość w pełnym sensie tego słowa nie została wymierzona, chociaż warto pamiętać, że w Polsce, jak w żadnym innym kraju, pociągnięto do odpowiedzialności kilkuset funkcjonariuszy reżimu komunistycznego. Mimo to pozostaje poczucie braku pełnej sprawiedliwości - powiedział.

W odniesieniu do pionu śledczego prezes IPN wskazał, że choć liczba etatów prokuratorskich zmalała o ok. 20 proc., to mimo to liczba prowadzonych śledztw utrzymała się na tym samym poziomie. Mniej jest też postępowań przewlekłych, ale pamiętajmy, że czasami one muszą długo trwać, ponieważ mają charakter historyczny. To oznacza, że prokuratorzy dążą do wyjaśnienia wszystkich możliwych okoliczności danej zbrodni. Tak jest np. ze śledztwami w sprawie zbrodni wołyńskiej, w ramach których wciąż gromadzone są dokumenty i przesłuchiwani są świadkowie - tłumaczył.

Chwalił też prokuratorów IPN za wspólną z Naczelną Radą Adwokacką akcję "Masz prawo". Dzięki temu przedsięwzięciu z szerokiej pomocy prawnej mogą korzystać osoby represjonowane w czasach dyktatury komunistycznej. We wszystkich oddziałach i delegaturach IPN w Polsce zostały uruchomione dyżury prokuratorów IPN. Tylko w 2015 roku z pomocy tej skorzystało blisko 150 osób.

W ocenie Kamińskiego większą skutecznością wykazuje się Biuro Lustracyjne. Dziś sprawdzamy dwukrotnie więcej oświadczeń lustracyjnych, niż w 2010 roku. Mimo że wzrost zatrudnienia w tym obszarze działalności IPN był niewielki. To również zasługa sprawnie działających archiwów - mówił.

Pytany o to, czy w przyszłości lustracja powinna być rozszerzona o przedstawicieli środowisk opiniotwórczych jak naukowcy, dziennikarze i artyści Kamiński podkreślił, że realizacja tego pomysłu wymagałaby zawężenia obecnego katalogu lustrowanych. Liczba oświadczeń niezweryfikowanych jest wciąż kilkakrotnie większa niż tych zweryfikowanych. Wynika to z faktu, że lustracji podlegają wszyscy kandydaci startujący w wyborach samorządowych, także ci, którzy nie uzyskali mandatu. Podczas każdych wyborów samorządowych otrzymujemy kilkadziesiąt tysięcy oświadczeń lustracyjnych dotyczących osób nie wybranych. I dopóki nie zrezygnuje się z tej jednej kategorii osób, to lustracja prowadzona w środowiskach opiniotwóczych będzie nieskuteczna - wyjaśnił.

Po wyborze i powołaniu przez Sejm nowego prezesa IPN Kamiński zamierza wrócić do pracy naukowej i dydaktycznej. Wracam na Uniwersytet Wrocławski, do badań nad historią najnowszą i zajęć ze studentami. Najpierw zamierzam dokończyć książkę o dziejach Solidarności w latach 80., którą rozpocząłem przed objęciem funkcji prezesa IPN - powiedział.