Na wiadomość o tym, że porwany Polak został zamordowany ogarnął mnie przede wszystkim dojmujący ból. Ból, że na tym świecie wciąż jest tak wielu ludzi, którzy dla swojej ideologii, w imię prowadzonej przez siebie walki torturują i mordują niewinnych ludzi niewinnych ludzi. To, ci którzy porwali i ścięli naszego rodaka są winowajcami. I nie wolno o tym zapominać przenosząc złość na polski rząd, który zapewne mógł zrobić bardzo niewiele w tej sprawie.

Ludzie, którzy dokonali tego mordu trenują elementy terroryzmu, są zaprawieni w wysadzaniu, porywaniu, mordowaniu niewinnych ofiar. Po raz pierwszy sprawa dotyczy nas tak osobiście, ale przecież wcześniej porywano i mordowano Niemców, Anglików, Włochów i ludzi innych. Na fanatyzm poradzimy niewiele.Trzeba walczyć z terrorem, broniąc niewinnych ludzi, ale to są skrytobójcy dlatego nie ma prostych rozwiązań. Naturalnie nasze państwo musi się szkolić w jak najbardziej skutecznych sposobach wydobywania ludzi z rąk porywaczy, pracować nad tym, by mieć lepszy wywiad i służby bezpieczeństwa. Ale też nie oszukujmy się: nie opleciemy całego świata nieomylnymi służbami.

Tragedia polskiego inżyniera pokazuje po prostu, że zło niekiedy zwycięża.Nie pierwszy raz i nie ostatni. Świat bez Krzyża oczywiście byłby milszy. Zło, okrucieństwo jest jednak od zarania dziejów. I to, co nam pozostaje w obliczu tego to przede wszystkim budować lepszy świat, by było mniej złości, nienawiści i fanatyzmu. W ostatecznym rozrachunku to porywacze decydują, czy porwą i czy zetną. Nam pozostaje na każdym etapie się modlić, by ostatecznie zwyciężyło dobro.