Dziennik Gazeta Prawana logo

Listy gończe za talibami to PR

10 lutego 2009, 15:48
Ten tekst przeczytasz w 3 minuty
Monika Olejnik w DZIENNIKU
Monika Olejnik w DZIENNIKU/Inne
Wysyłanie za terrorystami międzynarodowych listów gończych jest zabiegiem bardziej PR-owym. Nie wyobrażam też sobie działalności polskiej prokuratury w Pakistanie, dlatego jedynym rozwiązaniem jest porwanie talibów i postawienie ich przed wymiarem sprawiedliwości - uważa Monika Olejnik, publicystka Radia ZET i TVN.

Wysyłanie za terrorystami międzynarodowych listów gończych jest zabiegiem bardziej PR-owym, bo przecież Polska nie ma podpisanych z Pakistanem umów o ekstradycji. Nie wyobrażam też sobie działalności prokuratury w Pakistanie, bo nawet w Polsce nie potrafiła ona odnaleźć zabójców gen. Marka Papały. Jedynym rozwiązaniem jest porwanie talibów i postawienie ich przed wymiarem sprawiedliwości. Dziwię, się również, że rząd pakistański nie złożył nam do tej pory kondolencji. Powinien to uczynić natychmiast po tym, jak wyszło na jaw, że Polak został zamordowany.

Oczekuję od polskich władz wyjaśnienia tej sprawy, w tym tego, czy możliwe było uwolnienie Polaka z rąk porywaczy. Osobiście nie sądzę, by możliwe było spełnienie ich niektórych żądań m.in. uwolnienia więzionych terrorystów, skoro jednym z nich jest zabójca amerykańskiego dziennikarza Daniela Pearla, zamordowanego przez talibów w 2002 r.

My dziennikarze powinniśmy mieć również do siebie pretensje, że przez ostatnie cztery ostatnie miesiące tak rzadko interesowaliśmy się losem porwanego PolakaPiotra Stańczaka. Nie apelowaliśmy do władz polskich, amerykańskich, czy pakistańskich o pomoc dla niego.

Możemy oczywiście zgłaszać pretensje do polityków. Nie wiem, czy nasze władze mogły w tej sprawie zrobić więcej, niż uczyniły, skoro naciskano pakistański rząd i jak mówią niektórzy politycy, w sprawie pomocy w uwolnieniu porwanego rozmawiano również z amerykanami, a także z Unią Europejską.

Współpracowały w tej sprawie zarówno polskie jak i pakistańskie służby wywiadowcze, których profesjonalizm jest oceniany bardzo wysoko. Więc można się najwyżej dziwić, że nie potrafiły one doprowadzić do uwolnienia Piotra Stańczaka. Być może jest tak, że zbyt późno dowiedziały się, gdzie znajduje się przetrzymywany i nie zdążyły przed egzekucją.

Szanuję Bogdana Borusewicza za to, że nie chcę się spotkać z Przewodniczącym Senatu Islamskiej Republiki Pakistanu. Na pewno mogą zdumiewać słowa ministra sprawiedliwości, który mówi, że polski wywiad miał świetle rozeznanie w sytuacji, znał nazwiska terrorystów, którzy przetrzymywali Piotra Stańczaka, znał ich powiązania, przyjaciół, rodzinę. Jako członek rządu powinien powstrzymać się przed ujawnianiem tego rodzaju informacji. W związku z tym musimy zadać pytanie, że skoro polskie służby miały tak olbrzymią wiedzę na temat porywaczy, to dlaczego nie uwolniły polskiego geologa. Codziennie otrzymujemy szczątkową wiedzę, z której wynika m.in., że komandosi mieli zostać wysłani do Pakistanu. Ciekawym jest również, czy polski wywiad informacje te zdobył sam, czy też zostały mu przekazane przez wywiad pakistański. Oczekuję w związku z tym od służb specjalnych, że ich działania zostaną wyjaśnione przed sejmową komisją, a od szefa MSZ relacji z działań rządu. Nie oczekuję natomiast, by jak zapowiadał minister Sikorski, wszystkie informacje na ten temat zostały odtajnione. Są to jednak tajne operacje, których szczegółów opinia publiczna znać nie powinna.

Jestem oburzona politykami, którzy w obliczu tej tragedii wychodzą teraz na żer, którzy nie mając żadnej wiedzy, rzucają się na ministra spraw zagranicznych lub rząd. Na żer wychodzą również hieny dziennikarskie, bo za takie muszę uznać tych pakistańskich dziennikarzy, którzy próbują sprzedawać kasety z nagraniem egzekucji. Hieną jest dla mnie pakistański dziennikarz, który chwalił się, że zna terrorystów, którzy proponowali mu nagranie egzekucji, oraz miejsce pobytu porwanego Polaka. Dziwię się polskim dziennikarzom, że przeprowadzili wywiad z człowiekiem, który wiedział, gdzie znajduje się porwany, ale mimo to nie zawiadomił żadnych władz. Mógł przecież w ten sposób nie dopuścić do tej egzekucji.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Świadczenia, emerytury, podatki, zmiany przepisów, newsy gospodarcze... To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik Radzi. Chcesz się dowiedzieć, kto może przejść na wcześniejszą emeryturę? A może jakie ulgi można odliczyć od podatku? Kto może otrzymać środki w ramach renty wdowiej? Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj