Wczoraj po południu władze zakładu karnego, gdzie Trynkiewicz odsiaduje wyrok, zawiadomiły prokuraturę, że znalazły w jego celi materiały pornograficzne. Dziś śledczy zdecydowali, że nie ma podstaw do postawieniu skazanemu zarzutów.

Zdaniem Adama Bodnara, w tej sprawie istnienie "poważna" presja na ministra sprawiedliwości. Ma on za wszelka cenę nie dopuścić do tego, żeby Trynkiewicz oglądał wolność nawet przez jeden dzień. Będzie to odczytane jako porażka twórców ustawy i da powód do krytyki ze strony opozycji - powiedział Informacyjnej Agencji Radiowej wiceszef Helsińskiej Fundacji Praw Człowieka.

Chodzi o tak zwaną ustawę o bestiach, która daje możliwość izolowania szczególnie niebezpiecznych przestępców w ośrodku w Gostyninie. Na podstawie zapisów tej właśnie ustawy od kilku dni próbuje się nie dopuścić do wypuszczenia Trynkiewicza na wolność. Przestępcy wyrok 25 lat pozbawienia wolności skończył się dziś w południe, ale na razie mężczyzna nie został wypuszczony na wolność.

Według Adama Bodnara na podstawie tej ustawy Trynkiewicz powinien dziś opuścić więzienie. Jego zdaniem nie ma żadnych przesłanek, które mogłoby zmienić tę sytuację.

Prawnik - jako przedstawiciel Helsińskiej Fundacji Praw Człowieka - był wczoraj na tajnym posiedzeniu sądu w sprawie Trynkiewicza. Nie chciał ujawniać szczegółów zamkniętej dla mediów rozprawy. Opisał jedynie swoje wrażenia po kontakcie z pedofilem - mordercą. Według Bodnara, Trynkiewicz zdaje sobie sprawę, w jakiej jest sytuacji. Wie, że są podejmowane działania, żeby go na wolność nie wypuścić.

Współpracuję w tej kwestii ze swoim pełnomocnikiem - tłumaczył Adam Bodnar.

Pedofil i morderca czterech chłopców z Piotrkowa Trybunalskiego już wcześniej kontaktował się z Helsińską Fundacją Praw Człowieka. Przysłał list, w którym prosił o "przyjrzenie się" jego sprawie i sytuacji, w jakiej się znalazł.