Ekspert od spraw wschodnich były eurodeputowany Paweł Kowal podkreśla, że sankcje mogą być mocnym narzędziem wpływania na Rosję, pod warunkiem że będą one konsekwentnie realizowane. Jak podkreśla, nowe sankcje mogłyby dotyczyć sfery energetyki, również energetyki atomowej, ale też np. systemu bankowego SWIFT.

Jednak, jak dodaje, Unia nie osiągnie sukcesu, jeśli nie zmieni konsekwencji we wprowadzaniu i utrzymywaniu sankcji. Zdaniem Pawła Kowala nie może być tak, że tuż po wprowadzeniu sankcji niektóre państwa europejskie zaczynają mówić o ich zniesieniu. W efekcie, jak zaznacza, Unia Europejska sama osłabiła mechanizm który wprowadziła.

Zdaniem Pawła Kowala Kreml nie odpuści Ukrainy i możemy spodziewać się kolejnych ofensywnych działań ze strony Rosji i popieranych przez nią separatystów. Jednocześnie, nie jest do końca jasne jakie są cele taktyczne Putina - czy chce on przebić korytarz z Donbasu na Krym, czy też wykorzystać zaognienie sytuacji do negocjacji z Unią. Cele strategiczne, jak podkreśla ekspert są niezmienne - dominacja Rosji na Ukrainie.

W odpowiedzi na eskalację konfliktu na Ukrainie europejscy przywódcy zlecili unijnym ministrom spraw zagranicznych przygotowanie różnych scenariuszy działania, w szczególności propozycje zaostrzenia sankcji wobec Rosji. Szefowie dyplomacji 28 krajów spotykają się pojutrze w Brukseli i mają omówić konsekwencje ataku na Mariupol, w którym zginęło co najmniej 30 cywilów, a około stu osób zostało rannych. 

Temat sankcji komentuje też szef Instytutu Spraw Publicznych, Jacek Kucharczyk.  - W kontekście coraz bardziej agresywnej polityki Rosji należy wzmóc presję wobec Kremla - uważa.

CZYTAJ WIĘCEJ: Żołnierze, naukowcy, bezrobotni.... Cała prawda o cyborgach z Doniecka >>>>

Jacek Kucharczyk podkreśla, że sankcje to najbardziej skuteczny instrument wpływania na Kreml. Ich zaostrzenie, ale też utrzymanie dotychczasowych jest potrzebną reakcją na ostatnie wydarzenia w Donbasie. Ekspert jednocześnie wskazuje, że w Unii pojawiały się głosy domagające się zniesienia sankcji. To, że takie opinie znikną na jakiś czas z unijnej agendy, już jest, zdaniem szefa ISP, pozytywne. 

Jacek Kucharczyk podkreśla, że Unia ma jeszcze sporo narzędzi wywierania ekonomicznej presji na Kreml. Jak zaznacza, należy przyjrzeć się rosyjskim biznesom w samej Unii Europejskiej, bo jak podkreśla, wiele europejskich instytucji finansowych żyje de facto z prania pieniędzy rosyjskich oligarchów wspierających administrację Putina. 

Ekspert podkreśla jednak, że aby uderzyć realnie w powiązane z Kremlem firmy, potrzeba zdecydowanej polityki Unii. Jak zaznacza, różne antykorupcyjne przepisy już w Unii istnieją, ale dzięki skutecznemu lobbingowi nie objęły one różnych rosyjskich interesów. To, zdaniem Jacka Kucharczyka, "miękkie podbrzusze" Unii, które - jeśli we Wspólnocie pojawiłaby się zdecydowana wola polityczna - mogłoby się okazać "miękkim podbrzuszem" samego Kremla.

W odpowiedzi na eskalację konfliktu na Ukrainie europejscy przywódcy zlecili unijnym ministrom spraw zagranicznych przygotowanie różnych scenariuszy działania, w szczególności propozycje zaostrzenia sankcji wobec Rosji. Szefowie dyplomacji 28 krajów spotykają się pojutrze w Brukseli i mają rozmawiać o ataku na Mariupol, w którym zginęło co najmniej 30 cywilów, a około stu osób zostało rannych.