Mówiąc wprost, nie sądzę, aby potrzebna była głęboka zmiana czy też rewizja założeń ustawy zasadniczej. Organizacja państwa i metody działania władzy publicznej są uregulowane w sposób właściwy. Warto natomiast dokonać nowelizacji odnośnie do funkcjonowania poszczególnych organów.

Rozważenia wymaga wprowadzenie zmian w relacji między organami władzy państwowej, głównie władzy ustawodawczej. Mam na myśli potrzebę zmian w rozdziale IV dotyczącym Sejmu i Senatu. Władza ustawodawcza powinna charakteryzować się efektywnością. Powyższe uwagi wyznaczają pole dalszych rozważań, bowiem nie liczy się w tym wypadku ilość, lecz jakość. Wydaje się, że liczba 460 posłów, wywodząca się z tradycji PRL-owskiej, jest zbyt duża i nie przekłada się na jakość funkcjonowania izby. Warto ją ograniczyć, np. do 300 albo 333 posłów. Liczbę senatorów można nieznacznie podnieść i korzystając z tradycji Konstytucji marcowej, Senat mógłby liczyć 111 członków, dzięki czemu Zgromadzenie Narodowe mogłoby się składać z 444 parlamentarzystów.

Z obniżeniem liczby parlamentarzystów winna iść podwyżka ich diet i uposażeń. Uważam, że uposażenie jest co najmniej dwukrotnie za niskie, nie pozwala na budowanie prestiżu zawodu parlamentarzysty oraz zniechęca osoby spełnione w innych zawodach do kandydowania. Zmniejszenie liczby posłów byłoby korzystne także z punktu widzenia funkcjonowania izby. Dzięki temu w Sejmie znalazłoby się więcej pomieszczeń przeznaczonych na prace komisji i posłów oraz można by poprawić warunki bytowe parlamentarzystów, którzy standard zakwaterowania w domu poselskim określają subtelnie jako akademik.

Warto zwrócić uwagę na ustrojową pozycję Senatu. Praktyka oraz kilkanaście ustaw przyznawały Senatowi coraz więcej kompetencji. Należy więc rozważyć wzmocnienie funkcji konstytucyjnych Senatu oraz zróżnicowanie kadencji obu izb parlamentu. Dziś kadencja Senatu jest równa kadencji Sejmu, a skład polityczny obu izb jest podobny. Nie sprzyja to ciągłości prac Senatu, więc można by zastosować rozwiązanie przyjęte w Czechach czy USA, gdzie kadencja Senatu wynosi 6 lat, a co dwa lata wymieniana jest jedna trzecia składu. We Francji kadencja też wynosi 6 lat, ale co trzy lata wymieniana jest połowa składu. W polskich warunkach przyjęcie takiego rozwiązania jest możliwe, a życie polityczne zyskałoby na dynamizmie, jeśli co dwa lata byłyby wybory części senatorów.

Warto też rozważyć wzmocnienie Senatu wirylistami, osobami, które wchodzą w skład izby z racji zajmowanych stanowisk. Każdorazowi I prezes Sądu Najwyższego oraz prezes Naczelnego Sądu Administracyjnego po zakończeniu kadencji mogą wchodzić dożywotnio w skład Senatu. Kilku znakomitych prawników wpłynie na jakość tworzonego w izbie prawa, nie obciążając budżetu państwa: mogliby otrzymywać dietę w wysokości analogicznej, do tej, jaką otrzymują inni senatorowie, a nie mieliby prawa do uposażenia. Senatorowie wiryliści nie powinni być liczeni do kworum, więc ich nieobecność na posiedzeniu izby nie wpływałaby na nieważność podejmowanych decyzji.

Nasz system polityczny charakteryzuje się silną władzą premiera i dość słabą pozycją prezydenta, który uzyskuje silną legitymację, bo jest wybierany w wyborach powszechnych. Twórcy konstytucji nie popisali się konsekwencją. Dlatego należy odejść od wyboru prezydenta przez naród i wprowadzić rozwiązanie szybkie i tanie – wybór głowy państwa przez Zgromadzenie Narodowe, tak jak to miało miejsce w II RP. Tak prezydenta wybierają Niemcy, Włosi czy Estończycy.

W miejsce powszechnych wyborów prezydenckich należy wprowadzić wybory w głosowaniu powszechnym starostów czy marszałków województw. Wzmocni to pozycję samorządu i wpłynie na wykreowanie silnych liderów lokalnych. Konsekwencją powinna być likwidacja zarządu powiatu i zarządu województwa.

Istotne z punktu widzenia ostatnich wydarzeń jest wprowadzenie zmian w konstytucji dotyczących statusu Trybunału Stanu i Trybunału Konstytucyjnego. W stan oskarżenia przed Trybunałem Stanu powinna stawiać Izba Karna Sądu Najwyższego, a nie Sejm czy Zgromadzenie Narodowe. Duży kłopot sprawia pytanie o skuteczność procedury odpowiedzialności przed Trybunałem Stanu. Trudno wyobrazić sobie, że w kwestii odpowiedzialności konstytucyjnej osób zajmujących najwyższe stanowiska państwowe decyzję podejmują inni politycy. Zasadne jest także uchwalenie nowej ustawy o Trybunale Stanu.

Uważam, że Trybunał Konstytucyjny powinien zostać podzielony na izby, po siedmiu sędziów każda. Podział prac w Trybunale Konstytucyjnym jest niezbędny dla zapewnienia sprawnego funkcjonowania tego niezwykle istotnego w naszym systemie organu władzy sądowniczej.

Czy istnieją obiektywne powody, dla których należałoby nowelizować obowiązującą konstytucję? Uważam, że tak. Warto jednak po raz kolejny wspomnieć o tak istotnej cesze idealnej konstytucji, jaką jest stabilność.