Polacy utknęli na Bliskim Wschodzie. Co z odszkodowaniami?
Od soboty 28 marca trwa wojna w Iranie. Reżim z Teheranu, w odpowiedzi na ostrzał, wysłał rakiety w stronę krajów Zatoki Perskiej, a także w kierunku Izraela i Cypru. Poszczególne państwa zdecydowały się na zamknięcie swojej przestrzeni powietrznej dla samolotów cywilnych. To doprowadziło do odwołania setek połączeń, w tym do Polski.
W związku z sytuacją aż 14 tys. obywateli Polski utknęło w Zjednoczonych Emiratach Arabskich (ZEA). Większość z nich to turyści, którzy przyjechali na wakacje lub akurat znajdowali się w lotniczym hubie przesiadkowym, wracając np. z Tajlandii czy Japonii. Dubaj (ZEA) oraz Doha (Katar) to jedne z największych lotnisk transferowych na świecie.
MSZ odradza podróże. Ale biura organizują wycieczki
Rakiety uderzyły nie tylko w ZEA czy Katar, ale także w Izrael oraz w bazę wojskową na Cyprze. W związku z tym Ministerstwo Spraw Zagranicznych (MSZ) odradza podróże na Bliski Wschód i zaleca szczególną ostrożność, jeśli chodzi o poruszanie się po tej wyspie.
– Pragnę zaapelować do biur podróży, które w dalszym ciągu oferują i – co gorsza – realizują wycieczki na Bliski Wschód, o odpowiedzialność i zaprzestanie tych działań – powiedział Maciej Wewiór, rzecznik MSZ. Jak dodał, w stosunku do Cypru podniesiono poziom ostrzeżeń do drugiego – „zachowaj szczególną ostrożność”.
Ministerstwo prosi osoby, które muszą udać się na terytorium zagrożone, by zarejestrowały się w programie Odyseusz.
Odszkodowań nie będzie. „Siła wyższa”
Co zrobić, gdy zbliża się termin wycieczki na Bliski Wschód? Jak przyznaje w rozmowie z „Forsalem” prof. Cezary Banasiński z Wydziału Prawa i Administracji UW, pole manewru jest niewielkie. Biura podróży mogą powołać się na pojęcie „siły wyższej” i odwołać wyjazd, oddając pieniądze. Chodzi konkretnie o art. 14 ust. 7 ustawy o usługach turystycznych. O odszkodowaniu, zdaniem byłego prezesa UOKiK, nie ma mowy.
– Turyści niestety muszą ponieść koszty. Sytuacja jest zero-jedynkowa. Biura podróży prawdopodobnie będą „kombinować” na plus dla konsumentów, ale nie zmienia to faktu, że nie widzę szans na żadne specjalne odszkodowania – mówi „Forsalowi” prof. Banasiński.
W znacznie trudniejszej sytuacji są osoby, które nie chcą skorzystać z wyjazdu, który – mimo apeli MSZ – jest organizowany. W takiej sytuacji nie tylko nie otrzymają odszkodowania, ale również nie odzyskają kwoty określonej w umowie z biurem. Potwierdza to również Ministerstwo Sportu i Turystyki.
„W sytuacji, w której klient zdecydował się zrezygnować z udziału w imprezie turystycznej, która nie została odwołana i nie zostały zmienione istotne warunki umowy, np. program wyjazdu, organizatorzy turystyki nie mają ustawowego obowiązku dokonywania pełnego zwrotu wpłaconych kwot” – podaje resort.
Organizator może powołać się na postanowienia dotyczące rezygnacji z imprezy zawarte w umowie. Zgodnie z orzecznictwem Sądu Ochrony Konkurencji i Konsumentów organizator „ma jednak prawo zatrzymać tylko rzeczywiste koszty, które poniósł w związku z realizacją umowy”. Ewentualne spory mają charakter cywilnoprawny.