Robert Mazurek: Nigdy nie uderzyłeś dziecka?

Tomasz Jastrun*: Zdarzało mi się dać klapsa w złości, ale nigdy nie było żadnego lania, to wykluczone.

Rozumiem, że nie jesteś zwolennikiem penalizacji klapsów?

Bicie dzieci powinno być zakazane, ale karanie za klaps w afekcie to przesada. To się wszystko bardzo zmienia, biorąc pod uwagę to, co wiemy o człowieku, to kiedyś dzieci wychowywano fatalnie. Bicie, upokarzania przez ból, opresja, nieokazywanie czułości - to był powszechny model wychowawczy. Oczywiście matki często robiły swoje, ale dzieci i tak były wychowywane w sposób traumatyczny. Z dzisiejszego punktu widzenia to koszmar.

To było całkiem niedawno, a jednocześnie to zamierzchła przeszłość.

Bo dziś wahadło poszło w drugą stronę, w kierunku pełnego permisywizmu. Nie ustala się żadnych reguł gry, rządzi dziecko. "Ja tu cecyduję!" - krzyczał Antoś, gdy miał trzy czy cztery lata. Nauczyliśmy się kochać dzieci i im to okazywać, ale jak je tak bardzo kochamy, to nie jesteśmy w stanie im niczego zabronić.

Bo nie chcemy być opresyjni?

Bo patrzymy na te błagające oczy, na te łzy i nie jesteśmy w stanie powiedzieć "nie". Dziś z dziećmi i wszystko się negocjuje, o wszystko się je pyta, zaspokaja wszystkie potrzeby…

By nie powiedzieć zachcianki.

I to im szkodzi. Nie jest wykluczone, że wychowanie represyjne i skrajnie permisywne przynoszą równie opłakane skutki. Tylko jak znaleźć złoty środek?

*Tomasz Jastrun, poeta, prozaik, krytyk literacki, autor książek dla dzieci