Ministrowie Mostowski i Drucki-Lubecki chcieli, by Królestwo Polskie
postawiło na wino. I to im się udało. 200 lat temu w Warszawie działało
kilkadziesiąt winnic - mówi w rozmowie z Robertem Mazurkiem enolog Gabriel Kurczewski.
Pije pan wino na hipsterskim Zbawiksie, pl. Zbawiciela w Warszawie?
Nie piję, ale wiem, że to miejsce związane z historią wina w zaskakujący sposób.
Tak, pił tam Marek Nowakowski.
Owszem, ale historia jest jeszcze starsza, bo tam, gdzie stoi teraz kościół, 200 lat temu była winnica. Warszawa przeżywała wówczas wielki rozkwit winiarstwa: kilkanaście winnic, niektóre całkiem spore, po kilka hektarów, sprowadzano z Francji winiarzy, działała szkoła winiarska – i robiono tu dobre wina.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło Dziennik Gazeta Prawna
Powiązane