Być może w rozmowie z Moniką Olejnik Adam Bielan zapomniał się czy był niedostatecznie uważny. Jest on jednak analitykiem działania partyjnego i widocznie jego racjonalna analiza tego, co się w PiS dzieje, doprowadziła do prostego wniosku: lider, który przegrywa wybory, siłą rzeczy powinien ustąpić. Widać, że analityczny umysł Bielana działa niezależnie od jego prywatnych i służbowych sympatii czy koneksji.

W tej chwili PiS znalazło się w trudnej sytuacji, chociaż narastające skutki kryzysu finansowo-gospodarczego w Europie i świecie będą mogły być mu pomocne. Ale wiemy wszycy, że czymś innym jest – niekiedy bardzo interesujące – myślenie strategiczne Jarosława Kaczyńskiego, a czymś innym sposób jego działania, który drastycznie ogranicza możliwości wprowadzenia w życie tych długoterminowych programów. PiS przez cały ostatni rok znajdowało się w impasie. Nie zaproponowało w czasie rządów PO niczego pozytywnego. Co więcej, wykorzystywało jako rzecznika swoich interesów prezydenta, którego destrukcyjne działanie ustawodawcze wyraźnie się Polakom nie podoba. Nic więc dziwnego, że o tym, by coś zmienić, działacze PiS już myślą.

Klęska wyborcza – bardzo moim zdaniem prawdopodobna – powinna przebudować całe ugrupowanie. Tyle tylko, że jeśli przyjrzymy się co się stało w ciągu minionego roku z PiS-em to widać, że ci ludzie, którzy należeli do żelaznej gwardii partii albo zostali z niej wyrzuceni, albo też usunęli się całkowicie w cień. Osoby takie jak Przemysław Gosiewski czy Krzysztof Putra mają zerowe szansę, żeby poprowadzić PiS jako partię. Brakuje im charyzmy, samodzielności, dobrego obrazu w oczach opinii publicznej, możliwości wskazania nowych celów i zdolności do zmobilizowania ugrupowania.

Wyznanie Adama Bielana jest więc tym bardziej zakakujące, że jest to bez wątpienia jeden z takich członków PiS, z którymi można wiązać nadzieje na przyszłość tej partii. Wyobrażam sobie, że gdyby działał wraz z Michałem Kamińskim, to wspólnymi siłami mogliby tę formację uratować. Ale nie wydaje mi się, żeby Kamiński zechciał porzucić ważną funkcję, jaką sprawuje w kancelarii prezydenta, na rzecz rozwoju Prawa i Sprawiedliwości. A Adam Bielan, choć na pewno bardzo cenny dla partii, sam nią nie pokieruje.