Wznowienia śledztwa w sprawie niszczenia dokumentów domaga się senator PiS Zbigniew Romaszewski. Przypomina, że prokuratura już zajmowała się tą sprawą, gdy o braku dokumentów w teczce Wałęsy doniósł Zbigniew Siemiątkowski jako minister koordynator do spraw służb specjalnych. Śledztwo jednak umorzono, bo prokuratura uznała, że Wałęsa jako prezydent może odpowiadać tylko przed Trybunałem Stanu.

Według Romaszewskiego, to tłumaczenie nie jest wystarczające. Prokuratura powinna wznowić to śledztwo, bo dysponuje nowymi dowodami zawartymi w książce historyków IPN.

Wałęsa miał zażądać swojej teczki w 1992 roku. Zwrócił ją zdekompletowaną - twierdzą autorzy książki.

Prokurator krajowy Marek Staszak nie wyklucza, że śledztwo będzie wznowione. Na razie śledczy mają przeanalizować książkę "SB a Lech Wałęsa. Przyczynek do biografii". Wtedy okaże się, czy rzeczywiście są w niej zawarte nowe fakty. Staszak mówi dziennikowi.pl, że nie wyklucza też, iż śledczy znajdą w publikacji IPN podstawy do ropzpoczęcia także innych postępowań.

Zbigniew Romaszewski idzie dalej. Uważa, że po wydaniu książki od nowa powinny rozpocząć się procesy o zniesławienie, które wygrał Lech Wałęsa.