Mówimy stanowcze +nie+ tej złej i bardzo prymitywnej i jednozdaniowej w zasadzie reformie. Na tę reformę nie pozwolimy i zapewniam pana, panie premierze, że jest jeszcze szereg metod na to, żeby zmusić pana do myślenia - powiedziała Beata Kempa z Solidarnej Polski podczas sejmowej debaty, zwracając się do premiera Donalda Tuska. Posłanka SP uważa, że w tak ważnej sprawie jaką są emerytury przyszłych pokoleń obowiązkiem rządu jest odwołanie się do woli narodu. Według niej "każdy, kto nie boi się narodu, kto jest uczciwy i z otwartą przyłbicą rozmawia z narodem przed wyborami" opowiedziałby się za referendum.

Kempa pytała posłów Ruchu Palikota, dlaczego w tak istotnej kwestii, jaką jest referendum w sprawie wieku emerytalnego zamierzają wstrzymać się od głosu. Zaapelowała do posłów Ruchu, by nie chowali głowy w piasek. Dlaczego chowacie głowę w piasek? Moim zdaniem, jeżeli jest się zwykłą wydmuszką Platformy Obywatelskiej, to jest się gotowym poprzeć każde, choćby najgłupsze rozwiązanie tylko po to, żeby trwać i tylko po to, żeby grozić PSL-owi - mówiła.

>>>Gorący dzień w Sejmie w sprawie emerytur

Zwracając się do wicepremiera, szefa PSL Waldemara Pawlaka Kempa powiedziała, że trzeba Boga nie mieć w sercu, żeby urządzać milionom Polek obozy pracy za śmieciowe pieniądze i umowy oraz za głodowe pensje.

Nie może być tak, żeby władza nam ciągle mówiła, co jest dla nas dobre. Dwadzieścia lat czekamy na owoce transformacji - zaznaczyła posłanka, która przemawiała z trybuny sejmowej ubrana w białą kamizelkę z logo związkowców protestujących w piątek przed Sejmem przeciw podwyższeniu wieku emerytalnego do 67 lat. Jak zaznaczyła, według badań w sprawie zdrowia Polaków ponad 50 proc. mężczyzn nie dożywa 70 roku życia. "Ponad 25 proc. kobiet nie dożywa tego wieku. Zatem te liczby mówią same za siebie" - podkreśliła.

Beata Kempa zwróciła uwagę, że w Polsce należy większą uwagę położyć na politykę prorodzinną. Jeśli nie będziemy myśleć o polityce prorodzinnej, jeśli nie będziemy myśleli o tym, żeby w Polsce rodziło się więcej dzieci, o tym jak zapewnić ludziom pracę tutaj w kraju, żeby nie wyjeżdżali, to będziemy zmuszeni mówić o tym, czy kolejna władza, o podobnym poziomie intelektualnym jak ta, powie, że musimy wydłużać wiek emerytalny do 75. roku życia - zaznaczyła.

>>>System postkolonialny w Polsce? Kaczyński w Sejmie

Jak podkreśliła, SP ma przygotowane projekty ustaw w sprawie polityki prorodzinnej i gospodarczej, których celem jest m.in. tworzenie miejsc pracy. Wtedy nie będzie załamania demograficznego. Wtedy babcia będzie mogła pomagać swoim dzieciom i będzie mogła wychowywać wnuki, bo taka jest nasza Polska tradycja - rodzina wielopokoleniowa. Nie macie prawa tego rozdzielać - oświadczył posłanka.

Według niej powinno się zainwestować w młode rodziny. To oni dbają dziś o wyż demograficzny. To oni powinni być przedmiotem naszej troski, to w nich powinniśmy inwestować - dodała

Kempa zaznaczyła, że pieniądze na rozwiązania, które proponuje SP można znaleźć m.in. dzięki opodatkowaniu banków oraz hipermarketów. W jej ocenie należy także skonfiskować majątki przestępców, którzy "brudnymi łapami uprawiali przestępstwa korupcyjne m.in. w aferze paliwowej, węglowej, czy hazardowej. To są te pieniądze, które należą się Polakom, którzy tam za murami domagają się sprawiedliwości społecznej - stwierdziła.

Według posłanki Polacy w kwestii reformy emerytalnej stali się zakładnikami kłamstw i kupczenia. W efekcie mamy tylko jeden efekt, samozadowolenie tej władzy. Samozadowolenie z tego, że nabiła nas w butelkę - podkreśliła.

Nie macie moralnego prawa do tego, żeby stanowić o naszym losie, o przyszłych pokoleniach w taki właśnie sposób. O tej reformie musi zadecydować naród, bo to się mu słusznie należy - zwróciła się do posłów Kempa. Podkreśliła, że Polacy zostali oszukani przez tych, których wyniosła Solidarność na wysokie urzędy. "Oni dziś proponują obozy pracy, śmieciowe umowy, głodowe pensje i pracę do samej śmierci" - dodała.

Po wystąpieniu premiera w piątkowej debacie w Sejmie nad wnioskiem NSZZ "Solidarność" o przeprowadzenie referendum w sprawie wieku emerytalnego, Kempa poprosiła o głos, ponieważ - jak mówiła - chciała sprostować wypowiedzi premiera Donalda Tuska pod jej adresem. Najpierw odniosła się do słów premiera, który - przekonując, że w referendum należy rozstrzygać kwestie ustrojowe, a nie pytać ludzi, czy chcą mieć więcej pieniędzy - pytał, dlaczego m.in. obecni politycy Solidarnej Polski nie godzili się na referendum w sprawie aborcji, proponowane przez lewicę.

Panie premierze, w sprawach moralnych, jak słusznie zwróciła panu uwagę pani prof. Krystyna Pawłowicz (PiS), nie robi się referendum - podkreśliła Kempa. Nie zabijaj i koniec, to jest oczywiste, więc nie rozumiem, dlaczego odwołał się pan do tego przykładu, porównując to z tym, że pan i panu podobni fundują nam naszą przyszłość według własnej modły, niekoniecznie tożsamej z naszą modłą - zaznaczyła.

Tłumaczyła też, co miała na myśli, kiedy w swoim wcześniejszym wystąpieniu, w imieniu klubu SP, użyła określenia "tłuste koty".

Posłanka SP powiedziała odpowiadając premierowi, że to m.in. jego miała na myśli. Zarabia pan powyżej 10 tys., miałam na myśli pana Palikota, który wyrażał się o tych tłustych kotach i który dzisiaj przyjął jednak pana w swoje objęcia, nie głosując, rezygnując z tej odwagi. Jednak pana uścisnął i pomaga panu przeprowadzić ten niecny plan - powiedziała.

Jak wyjaśniała, chodziło jej także o osoby zarabiające bardzo dużo i które - jak zaznaczyła - muszą nieco uszczknąć w ramach solidarności społecznej. Pan tu raczył też powiedzieć, kto jest moim idolem. Panie premierze, powiem panu tak: idoli to ja nie mam, ale mam autorytety. Tak, dla mnie autorytetem jest moja matka, mój ojciec, jest pan prezes Ziobro, jest pan prezes Jarosław Kaczyński - mówiła.

Panie premierze, powiem panu więcej i odwołam się do słów największego autorytetu, jakim był ojciec święty Jan Paweł II (...). Często pan i pana ludzie mówią: +to wynik demokracji o tym decyduje, siedźcie cicho, bo wynik demokracji o tym decyduje+. Ale demokracja bez wartości łatwo przeradza się w jawny bądź zakamuflowany totalitaryzm, panie premierze - powiedziała. To jest mój autorytet i taki pozostanie. A co do idoli, to ja wiem, jakich pan ma idoli - dodała Kempa.