Donald nie lubi, jak się do niego dzwoni, gdy wyjeżdża na wczasy. Nikt nie telefonował, nie wiedział, że wokół fotoradarów powstał medialny dym - mówi rozmówca gazety, relacjonujący nastroje w rządzie. 

Premier jednak nie zdecydował się na karanie ministra, który zdecydował się na akcję mogącą doprowadzić rząd do wykrwawienia. Poprę cię. Nie wymiękaj! Musimy to przeprowadzić - miał mówić Nowakowi Tusk. Wsparcie obiecać miał też szef koalicyjnego PSL, Janusz Piechociński. 

Na głowę Nowaka posypały się jednak gromy. Jak grzyby po deszczu pojawiają się internecie kolejne inicjatywy, uderzające w plan stawiania fotoradarów. Do kampanii antyfotoradarowej przyłączył się także Tomasz Lis, który zaprosił Nowaka do swego programu. Rozmowa skończyła się ostrą wymianą zdań. 

Po programie Lisa kolejni szefowie resortów podchodzili do Nowaka, ze zdumieniem mówiąc, że czegoś takiego jeszcze nie widzieli. On go bardzo brutalnie zaatakował. Miałem poczucie, że to już nie rozmowa, ale krzyk - mówi jeden z rozmówców dziennika. 

O ile w rządzie Nowak dostał koleżeńskie wsparcie, o tyle w samej PO jego inicjatywa wywołała - delikatnie mówiąc - zdziwienie. W partii o pomyśle ministra nie dyskutowano, a jego wprowadzenie nie poprzedziła medialna otoczka, wprowadzająca w zagadnienie bezpieczeństwa na drogach, co wytyka były polityk PO Paweł Piskorski.

W końcu przestaną nam zarzucać PR. Rządzenie to podejmowanie trudnych, odpowiedzialnych decyzji, a Sławek właśnie to robi. Patrząc z perspektywy europejskiej, fotoradary ogromnie zwiększyły bezpieczeństwo za granicą. Musieliśmy wprowadzić to rozwiązanie do Polski - mówi Krzysztof Lisek z PO, który przyznaje, że akurat ta opinia go cieszy. A Nowak dodaje: To nie jest szukanie taniej popularności, bo gdybym szukał, tobym to zatrzymał. Co za kłopot?

Ta stanowczość jak mówi dobry znajomy ministra, bardzo go wyczerpuje. Jest to bowiem pierwsza batalia, którą Nowak musi przeprowadzić samodzielnie. Praca w Ministerstwie Transportu eksploatuje go emocjonalnie. Po wyjściu z gmachu Sławek musi się wyżyć, wyluzować. Ucieka w sport - dodaje. Jak dodaje Krzysztof Lisek, Nowak ostatnio zaczął się uczyć jeździć na nartach - jako jedyny z grupy trójmiejskich polityków PO nie potrafił.

Gazeta podsumowuje jednak, że całe fotoradarowe zamieszanie zdjęło z Nowaka łatkę asystenta Tuska. A on sam zapewnia, że liczy się z konsekwencjami. Jestem gotów płacić polityczną cenę jako minister za to, żeby więcej ludzi przeżyło - mówi.