Wigilię i Sylwestra - przed południem - szefowie resortów mają spędzić na posiedzeniu Rady Ministrów. Obecność jest obowiązkowa, choć jak dowiedziało się radio TOK FM - nie dotyczy to pań minister. Te mogą przysłać zastępców. 

Decyzja premiera szybko spotkała się z reakcją polityków.

- Premier lubi szopki. Tak zachowują się faceci, którzy przez cały rok nic nie robią. Faceci, którzy chcą uniknąć próśb żony o pomoc w przedświątecznych przygotowaniach - skomentowała Beata Kempa.

I poradziła premierowi pomóc żonie. - Z tego byłoby więcej pożytku niż z rządowo-wigilijnej szopki - dodaje.

Cześć polityków sugeruje, że decyzja Donalda Tuska ma związek ze słowami Jarosława Katulskiego z PO. Ten na posiedzeniu sejmowej komisji zdrowia mówił m.in.: Panie, które musiały przyjechać specjalnie na komisję zamiast w tym momencie zajmować się lepieniem pierogów - co byłoby lepszym rozwiązaniem, co spotkało się z żywą reakcją posłów.