Po posiedzeniu rządu premier mówił, że "planem minimum" jest rozmowa o tym, w jaki sposób korygować dotychczasowe koncepcje rozwoju energetyki europejskiej ze względu na to, co dzieje się za naszą wschodnią granicą.

Zaznaczał, że wspomniana "niezależność gazowa i energetyczna" nie oznacza blokady źródeł z Rosji, ale ich dywersyfikację i szukanie zastępczych środków, aby nie poddawać się dyktatowi Moskwy. Tusk mówił, że im bardziej Europa będzie sprzężona interesami z Rosją, tym mniejsze będą jej zdolności do twardej polityki wobec Krymu.

Premier mówił również, że podczas najbliższego posiedzenia Rady Europejskiej tematem mają być kolejne kroki w polityce klimatycznej. Zaznaczał, że Polska będzie wtedy jasno mówić, że energetyka w Europie nie może być droższa, niż na świecie. Szef rządu podkreślał, że poza przeglądem dotychczasowych planów Europy w kwestii polityki energetycznej, ważny jest także przegląd wdrażania tzw. trzeciego pakietu energetycznego - "chodzi o pakiet, dzięki któremu nie będzie nam groził monopol Gazpromu na gazociągach europejskich" - tłumaczył Tusk.

Premier mówił także, że prawdopodobnie od najbliższego poniedziałku wprowadzone zostaną sankcje wobec Rosji, ustalone podczas spotkania w Brukseli. - Będzie to adekwatna reakcja na to, co dzieje się teraz na Krymie - mówił Tusk. Jak dodał, sytuacja "nigdy jeszcze nie była tak poważna". Dlatego szef rządu zaapelował, aby świat nie dał się wprowadzić w stan "znużenia i zmęczenia jeśli chodzi o proces rozbijania Ukrainy", tylko cały czas śledził sytuację i odpowiednio reagował.