Iwona Śledzińska-Katarasińska zaznacza, że klub może się zastanawiać nad karami dla posłów, jeżeli jakieś rozwiązanie zaproponuje zarząd PO. W tej chwili - powiedziała - nie mam jak karać, bo w sprawie immunitetu nie było zarządzonej dyscypliny.

W ocenie posłanki, przez jakiś czas wyborcy Platformy mogą być nieco zdezorientowani po głosowaniu nad uchyleniem immunitetu Mariuszowi Kamińskiemu. Przyznała też, że ona sama do dziś nie może się otrząsnąć z - jak się wyraziła - osłupienia.

Szef klubu PO Rafał Grupiński też mówi o politycznych konsekwencjach, które powinni ponieść posłowie PO, którzy opowiedzieli się za byłym szefem CBA. Przypomina jednocześnie, że w sprawach immunitetu nie zarządza się dyscypliny, ale posłowie powinni wiedzieć, jak mają głosować. Dodał, że kilka osób już wcześniej łamało klubowe ustalenia. Zapowiedział rozmowy z tymi politykami, czy dalej zamierzają okazywać sympatie PiS-owi będąc w PO.

Grupiński dodał, że sprawa immunitetu Mariusza Kamińskiego była omawiana na posiedzeniu klubu parlamentarnego pod koniec maja. Podkreślił też, że po słynnych konferencjach szefa CBA z Beatą Sawicką, po aferze hazardowej, sprawie Bogusława Seredyńskiego, czy Weroniki Marczuk posłowie nie powinni mieć żadnej wątpliwości, jak głosować.

Wniosek o uchylenie immunitetu Mariuszowi Kamińskiemu poparło 216 posłów, przeciw było 160, a 46 wstrzymało się od głosu. Aby prokuratura mogła postawić mu zarzuty przekroczenia uprawnień, gdy kierował pracami CBA, wniosek musiało poprzeć 231 posłów.