Warunek pierwszy to odsunięcie od dalszych rozmów Jakuba Jaworowskiego, podsekretarza stanu w kancelarii premiera. - Obraził stronę górniczą, to człowiek, z którym nie chcemy już rozmawiać  - mówi Kosela. Drugi warunek to obietnica merytorycznych negocjacji, a zwłaszcza "pochylenia się" nad propozycjami związkowców w sprawie czterech kopalń, które - zgodnie z planem rządu - mają zostać zamknięte. 

Rozmowy zostały zerwane po nieco ponad dwóch godzinach w atmosferze skandalu. Jak podają przedstawiciele związków zawodowych - podsekretarz stanu w Kancelarii Prezesa Rady Ministrów Jakub Jaworowski nazwał działania związkowców "pajacowaniem". 

Na konferencji prasowej po rozmowach przedstawiciele rządu podkreślali, że są cały czas gotowi do ich wznowienia.

Na jutro związki zawodowe zapowiadają zaostrzenie protestu. - Jego forma będzie zależeć od tego, co dziś ewentualnie uda się ustalić z delegacją rządową - powiedział Patryk Kosela. Dodał, że inne kopalnie są gotowe do solidaryzowania się z tymi czterema, które rząd chce zamknąć. 

W środę rząd przyjął program naprawczy Kompanii Węglowej. Zakłada on między innymi wygaszenie pracy czterech kopalń: Bobrek-Centrum w Bytomiu, gliwicko-zabrzańskiej Sośnica-Makoszowy, a także kopalni Pokój w Rudzie Śląskiej i Brzeszcze w Brzeszczach. Pracę ma stracić kilka tysięcy osób, pozostali mają mieć zagwarantowane zatrudnienie.

Obecnie zakłady generują około 200 milionów złotych straty miesięcznie. Rząd twierdzi, że bez restrukturyzacji, już w lutym może zabraknąć pieniędzy na wynagrodzenia dla pracowników zakładów należących do Kompanii. 

W związku z ogłoszeniem planów rządu, ponad 1000 osób protestuje w tych kopalniach.

CZYTAJ TEŻ: Analitycy nie wierzą w reformy. "Górnictwo nie doczeka się zmian" >>>