Gdy Ewa Kopacz się „wkurzy”, a w taki stan wpada co najmniej kilka razy dziennie, zaczyna szybko mówić, połykając końcówki albo tracąc głos przy wymawianiu niektórych słów – charakteryzuje panią premier publicysta Stanisław Janecki. – I coraz gwałtowniej wymachuje rękami – także czasem potrafi sama sobie zrzucić okulary. Najczęściej mimowolnie chwyta się za głowę, rujnując sobie fryzurę, w efekcie prawie zawsze jest rozczochrana.

Janecki, powołują się na pracowników kancelarii premiera, porównuje Ewę Kopacz do „rozkapryszonej gwiazdy filmowej”. Wszystko ją drażni i prawie zawsze jest niezadowolona – podkreśla publicysta. Jego zdaniem, zwyczaj wściekania się wprowadził jeszcze Donald Tusk, jednak poprzedni szef rządu wściekał się „teatralnie”, natomiast emocje Ewy Kopacz są autentyczne:

Z rozmów z urzędnikami kancelarii oraz z gośćmi sekretariatu pani premier wyłania się obraz osoby reagującej histerycznie na takie drobiazgi jak nierówno ustawiony fotel czy minimalnie spóźnione podanie kawy. (...) W stanie silnego wzburzenia pani premier ma biegać po gabinecie bez butów (w rajstopach) i wygrażać pięściami niewidzialnym wrogom.

Jak twierdzi Stanisław Janecki, Ewa Kopacz podejrzewa ponadto, że oprócz jej najbliższych przyjaciółek (rzeczniczką rządu Iwoną Sulik, szefową MSW Teresą Piotrowską i wicemarszałek Sejmu Elżbietą Radziszewska), wszyscy spiskują za jej plecami. Na cenzurowanym są zwłaszcza minister spraw zagranicznych Grzegorz Schetyna (jako konkurent do przejęcia władzy w PO), szef resortu sprawiedliwości Cezary Grabarczyk (między innymi przez to, że jest małomówny, a jako postać wpływowa w PO może decydować o obsadzie stanowiska przewodniczącego partii) oraz marszałek Sejmu Radosław Sikorski, który według opinii szefowej rządu za grosz jej nie szanuje.