Grupiński nie chciał powiedzieć, czy troje parlamentarzystów Platformy, którzy głosowali przeciwko ratyfikacji konwencji, poniesie jakieś konsekwencje.

Minister rolnictwa Marek Sawicki z Polskiego Stronnictwa Ludowego dał w tej samej audycji do zrozumienia, że konwencja nie jest potrzebna. Powiedział, że poczeka kilka lat, aby sprawdzić, czy konwencja przyjmie się w rodzinach i przyczyni się do zmniejszenia skali przemocy. Zdaniem Sawickiego, sprawa konwencji wróci w kampanii prezydenckiej.

Henryk Wujec z Kancelarii Prezydenta wyraził natomiast opinię, że konwencja ułatwi walkę z przemocą wobec kobiet, która jest "realnym złem". Ideologiczne spory wokół dokumentu dotyczą, jego zdaniem, domniemanych skutków wprowadzenia go w życie. 

Natomiast Tadeusz Cymański z Solidarnej Polski uznał za naiwność i hipokryzję twierdzenia, że konwencja przyczyni się do ograniczenia przemocy. Polityk podkreślił, że polskie prawo, choć niedoskonałe, pozwala walczyć z tym zjawiskiem. Dodał, że konwencja wprowadza do życia rodzinnego i społecznego "obce wzorce".

Wicemarszałek Sejmu Jerzy Wenderlich z Sojuszu Lewicy Demokratycznej powiedział natomiast, że artykuł 12 konwencji, mówiący o przeciwstawieniu się szkodliwym wzorcom kulturowym, także przyczyni się do ograniczenia przemocy domowej. Dodał, że pamięta z dzieciństwa, iż milicja nie interweniowała, gdy mężowie bili żony. To było wkomponowane w tę tradycję, o której dziś mówimy, że trzeba się jej przeciwstawić - powiedział Jerzy Wenderlich.

Joachim Brudziński z Prawa i Sprawiedliwości oświadczył, że jego partia jest przeciwna konwencji, której prawdziwym celem jest wywrócenie istniejącego systemu wartości. Podkreślił, że sprawę walki z przemocą wobec kobiet powinien regulować Kodeks karny. Brudziński dodał, że tłumaczenie tekstu konwencji wypaczyło jej treść, dlatego, jeśli prezydent ją ratyfikuje, to PiS będzie ją uważało za nieważną.

Andrzej Rozenek z Twojego Ruchu odpowiedział, że jest to postawa antypaństwowa. Podkreślił, że konwencja pokazuje kierunek walki z przemocą domową. Trzeba walczyć nie tylko z biciem kobiet, ale ze stereotypami, z uprzedzeniami, z dyskryminacją i wykorzystywaniem kobiet poprzez podrzędność służbową - powiedział poseł Twojego Ruchu. 

Konwencja Rady Europy o zapobieganiu i zwalczaniu przemocy wobec kobiet i przemocy domowej ma chronić kobiety przed wszelkimi formami przemocy oraz dyskryminacji. Oparta jest na idei, że istnieje związek przemocy z nierównym traktowaniem, a walka ze stereotypami i dyskryminacją sprawiają, że łatwiej jest przeciwdziałać przemocy. Ratyfikacji konwencji domagały się organizacje kobiece i broniące praw człowieka, przeciwko był Episkopat Polski i środowiska prawicowe.