Chodzi o sprzeczne doniesienia, które w ostatnich dniach zdominowały serwisy informacyjne.

Jak tłumaczy Joanna Trzaska-Wieczorek z prezydenckiej kancelarii, zdaniem Bronisława Komorowskiego, prokuratura częściowo ponosi winę za zamieszanie, do którego doszło przed piątą rocznicą katastrofy pod Smoleńskiej.

- Pan prezydent chciałby poruszyć niespójną politykę informacyjną. Były sprzeczne sygnały, niekonsekwencje o takich sprawach warto rozmawiać - przekonuje Joanna Trzaska Wieczorek.

Wiadomo, że prokurator generalny takie zaproszenie przyjmie - informuje jego rzecznik Mateusz Martyniuk. Wyjaśnia jednak, że prokuratura wojskowa jest niezależna a Prokuratura Generalna nie nadzoruje śledztwa smoleńskiego.

- Prokurator generalny nie ma żadnych instrumentów nadzoru nad tym postępowaniem - kończy Mateusz Martyniuk

Zamieszanie informacyjne to efekt wycieku do mediów opinii jednego z biegłych, Andrzeja Artymowicza. Wynika z niej m.in, że w kabinie pilotów Tu -154 M do samego końca przebywała osoba opisana przez biegłych jako dowódca Sił Powietrznych, czyli gen. Andrzej Błasik. Po tych informacja prokuratura opublikowała drugą opinie profesor Grażyny Demenko, która stwierdziła, że nie można tego jednoznacznie potwierdzić.

Data spotkania prezydenta z Andrzejem Seremetem jest właśnie uzgadniana.

CZYTAJ TEŻ: Niemcy piszą o Smoleńsku i Kaczyńskim: Mój brat męczennik >>>