Zdaniem prezydenta, na Maltę na szczyt Unia- Afryka 11 listopada w sprawie migracji powinna lecieć premier Ewa Kopacz.

Uczyniono wszystko co trzeba, by premier Kopacz mogła złożyć dymisję 13 listopada - mówił Krzysztof Szczerski. Dodał, że nie ma potrzeby, by obecna szefowa rządu była w Sejmie 12 listopada.

Minister wyjaśniał, że premier składa dymisję ustępującego gabinetu na pierwszym posiedzeniu nowo wybranego Sejmu, a nie w pierwszym dniu pierwszego posiedzenia.

W pierwszym dniu Sejm się ukonstytuuje i wybierze marszałka. 13 listopada premier Kopacz po powrocie będzie mogła - w drugim dniu posiedzenia- złożyć dymisję. Chyba, że chce to zrobić wcześniej, pisemnie - dodał.

Wczoraj rząd zwrócił się do prezydenta o zmianę daty pierwszego posiedzenia Sejmu w związku z kolizją terminów. W komunikacie prasowym Rady Ministrów napisano, że terminy obu szczytów były oficjalnie ogłoszone i publicznie znane przed ogłoszeniem przez prezydenta decyzji w sprawie pierwszego posiedzenia Sejmu, na którym premier Ewa Kopacz powinna złożyć dymisję i jednocześnie ślubowanie poselskie. Rząd podtrzymał też propozycję, by na unijnym szczycie Polskę reprezentował prezydent.

Poinformowano też, że jeżeli żadne z tych rozwiązań nie zostanie zaakceptowane, rząd będzie zmuszony zwrócić się do jednego z przywódców europejskich z prośbą o reprezentowanie na szczycie unijnym stanowiska Polski.

Minister Krzysztof Szczerski mówił też w TVN24, że nieprawdą jest twierdzenie, iż Kancelaria Prezydenta wiedziała od miesięcy o dodatkowym, nieformalnym szczycie Rady Europejskiej na Malcie 12 listopada, bo szef Rady Europejskiej Donald Tusk zwołał go 3 listopada.

Powiedział też, że sam prezydent nie ma zastrzeżeń do pracy swoje kancelarii, ma natomiast zastrzeżenia do tego, w jaki sposób rząd przekazywał prezydentowi informacje na temat zakresu nieformalnego szczytu 12 listopada, co na nim będzie omawiane.

Jest duża różnica we współpracy (red. Kancelarii Prezydenta z MSZ) w kwestii polityki zagranicznej i polityki europejskiej, którą prowadził w rządzie minister Trzaskowski i w której była rzeczywiście blokada przez ostatnie miesiące - przyznał Krzysztof Szczerski.