To jest akcja w stylu "dziadka z Wehrmachtu". Jako dziecko byłem w Związku Radzieckim. Miałem 12 lat, więc trudno, żebym był pod jakimś okiem - tak Ryszard Petru na antenie Radia ZET komentował artykuł "Gazety Polskiej", że "wychowywał się pod okiem GRU". Uznał bowiem, że musi bronić dobrego imienia rodziców. To były czasy, kiedy to było jedyne miejsce, w które można było wyjeżdżać. Wyjazd za granicę w kierunku zachodnim był zamknięty i zwracam uwagę na to, że wiele osób z kręgów prawicowych również tam było - stwierdził.

Zdradził, że w tym samym ośrodku bywał przyjaciel papieża, profesor Jerzy Janik czy guru Kukiza i pomysłodaca JOW, Jerzy Przystawa. Takie były czasy, tylko w tamtym kierunku można było jeździć - podsumował.